Wpisy z tagiem: miłość

Dzień Dobry

Postanowiłem nieco odświeżyć swojego bloga. Jak zwykle zabrakło mi systematyczności by pisać tego. No ale nie żyjmy już przeszłością. O życiu przeszłością napisze dopiero we wtorek w kolejnym cyklu. No właśnie. Pierw krótkie wyjaśnienie jak to będzie z tymi wpisami na blogu.

A więc równolegle do tego bloga prowadzę jeszcze jednego. Jest to blog rowerowy, opowiada o pasji, podróżach i emocjach z tym związanych. Serdecznie zapraszam do czytania tego bloga, link dam na koniec tego wpisu.

Moje wpisy na tym blogu będą pojawiały się cyklicznie. Jest w pewnym sensie jakaś forma systematyczności w moim przypadku. Jak wiecie od Września znowu do szkoły. Został mi ostatni rok więc czasu będzie tym mniej niż więcej. Jednak wszystko da się zrobić. I postanowię to udowodnić. Posty będą się pojawiały w każdy Wtorek i Czwartek. Tego dnia również mój blog rowerowy wzbogaci się o nową notkę. Także zapraszam do śledzenia obu blogów.

A teraz przechodzimy do tematu dzisiejszego wpisu.

Jak to wygląda ze świętami w Tajlandii. ?

Jeśli ktoś się interesuje tym krajem choć trochę to wie, że jest to Państwo nie za bardzo chrześcijańskie. Dominuje tam inna religia. Wyznawcy Buddyzmu jednak z jakiegoś powodu są nazywani ludźmi uśmiechu czy coś w tym stylu. Brzmi to bardzo tolerancyjnie. I tak też jest w praktyce. Mimo iż Buddyzm dominuje wśród ludności, jest tam bardzo ale to bardzo wiele turystów. No kto by nie chciał przyjechać do miejsca, gdzie prawie nie ma zimy. O klimacie może kiedyś opowiem ale na prawdę jest tam wilgotne zwrotnikowe powietrze. Może i zimy są ale na pewno nie zimą. Czyli jeśli u nas zima to u nich gorąco.

Jak już wspominałem o turystach, jest ich duża liczba. Wiadomo, że tradycję, kulturę przenosi się wraz z przemieszczeniem. Każdy zachowuje swoją tradycję, nie może bez niej żyć. Jeśli jesteśmy gdzieś za granicą obchodzimy swoje obrzędy. W ten sposób przenosi się kultura. W czasach starożytności przecież Polonie czyli nasza ludność wędrowali z Azji, a my mieszkamy w Europie.

Tolerancyjność ludności tajlandzkiej i zjazd turystów przyczyniły się do tego, że powzięto naszą tradycję europejską i obchodzi się święta. Tylko, że u nas traktuje się to jako Boże Narodzenie. U nich jest to po prostu powód do zabawy. Jest to zwykłe święto. Jeśli wgłębimy się bliżej to zauważymy, że Tajlandia słynie z obchodzenia świąt. Czy to sylwester czy różne zabawy. Oni z tego słyną.

Skoro już wiemy, że są tam obchodzone święta to w jaki sposób?

Okres to taki sam jak u nas. Jest zima to obchodzimy święta i tyle. Jak już wspominałem u nich nie ma zimy więc ludzie chodzą w czapkach Mikołaja po plaży w upale 35 stopni. Zadziwiające co nie ? No ale tradycja jest. Oczywiście wszystko jest jak u nas. Ozdoby, choinki, nawet maja bałwana tyle , że sztucznego. Nie ma śniegu nie ma bałwana ? Banał. Wszystko da się zrobić byleby zjednoczyć ludzi piękną tradycją.

W Boże Narodzenie wszelakie hotele czy restauracje przygotowują kolacje wigilijne. No oczywiście nie dzielą się opłatkiem czy nie podkładają sianka pod obrus, bo w ich kulturze tego nie ma. Jedyne co jest to kolacja, ozdoby, bałwany, choinki i prezenty. Zwyczaj prezentów zawsze jest mile widziany. Jeśli ktoś coś komuś daje to czemu by tego nie wziąć, czemu by tego nie podtrzymać.

W taki oto sposób streściłem po części obchodzone święta w Tajlandii. Jak widzimy kultura przenosi się z ludźmi. Wszystko zależy od ludzi czyli od nas. Nie od pogody bo ona jeśli jest zła to minie. Nie od rzeczy materialnych bo one nie potrafią mówić i wyrażać uczuć. Wszystko ale to wszystko zależy od nas. Czy marzenia, czy kultura czy tradycja czy język to wszystko zależy od nas czy to przekażemy dalej czy też nie. Czy to wszystko kiedyś zniknie? Czy kultura , tradycja kiedyś zniknie ? Pytanie do was.

Na dziś to już koniec. Jeśli chcesz podyskutować na temat swoich odczuć związanych z tym krajem, chętnie zapraszam do komentowania. Kolejny wpis już we wtorek. A przeniesiemy się do kraju, w którym temperatura jest na prawdę wysoka, a zimy praktycznie nie ma. Chyba, że w górach :)

Link do bloga www.mlodyrowerzysta.blogujacy.pl <———————– czytaj koniecznie !

Pozdrawiam.

2016

0

Cześć. Nowy rok 2016. Rozpoczął się nowy etap. Jak co roku coś się kończy, a coś się zaczyna. Tylko do pracy trzeba iść tej samej, szkoła czeka ta sama, uczelnia ta sama. Jednak coś się znów zaczyna. Życie mamy tylko jedno więc ono trwa co roku ale czy tak samo? 
Z racji tego, że rozpoczął się Nowy Rok jak co roku przyszedł czas na podsumowanie starego roku. Byłem wczoraj w kościele na Mszy i tam ksiądz na kazaniu podsumował ile zebrał pieniędzy, co z nimi zrobił itp.
Postanowienia noworoczne-  termin określany jak szał myślowy, impuls do zmian swojego życia, wprowadzeniu czegoś nowego. I to jest główny temat na dziś. Czy aby coś postanowić trzeba czekać aż do nowego roku? 
Może ciotka Genia powie wam:  nowy rok,  nowe zmiany, to jest ten czas.
Nic bardziej mylnego. Żeby dokonać zmian w swoim życiu nie trzeba czekać do nowego roku. To stereotyp. Człowiek zazwyczaj nastawia się na życie w sposób niekonfortowy. Sam nie potrafi stwierdzić kiedy dokonać zmian. Chcemy coś zmieniać i to bardzo. To czemu nie zmieniamy?  Odpowiedzi jest bardzo prosta! Ludzie boją się porażki, przegranej. Prosta sytuacja. Jesteś na egzaminie na prawo jazdy. Twój pierwszy egzamin. Nie zdany. No trudno. 2, 3, 4 nie zdany. Za 5 się udało!!! W tych 5 sytuacjach tylko raz czułem się inaczej. Kiedy nie zdałem egzaminu byłeś załamany, a kiedy zdałes cieszyles  się jak gwizdek. To jest to!!! Boimy się porażki. Powtórzę boimy się.
Jednak wieiększość ludzi dokonuje tych zmian, dlaczego?  Przecież się boją?  Czyżbym zle napisał?
Otóż nie. Dokonujemy zmian wówczas gdy działa na nas czynnik zewnętrzny. Czynnik zewnętrzny dający impuls. Impuls do działania. I dla nas wszystkich impulsem jest nowy rok. Ws tacy go obchodzą. Także jak wszyscy to pewnie wszyscy zaczynają coś nowego więc jak ją coś zmienię to nikt nie zauważy. No ciężko się przyznać ale nasze ambicje są na słabym poziomie i raczej wolimy żeby nasze zmiany zauważyło jak najmniej osób. Wnioskować z tego, oznacza to, że głównym problemem jest strach przed iinnymi. A głównie przed ich reakcją. Męczy to nas jak bezsenność.
Zupełnie bez powodu przyjmujemy się czymś, co jeszcze nie nastąpilo. Nie wiem jak ktoś zareaguje, a już rzucamy nasz pomysł na niepowodzenie. To powoduje strach. ” a jak on powie, że to jest do dupy? Na pewno tak powie. Nie warto to pokazywać.” A skąd wiesz, że nie warto? Jesteś jasnowidz i wiesz co kto powie? Absolutnie nie. Tylko w momencie podjęcia decyzji czy coś zmienić czy nie strach mówi : kolego ją tu rządze.
Strach przed reakcja innych rujnuje nasza dumę, psychikę. Jednak są sposoby by temu zapobiec.
Powracając do postanowień. Nie trzeba zmieniać swojego życia akurat w sylwestra. Przecież Boże Narodzenie- Jezus się narodził. Życie się zaczęło. Nowy rok szkolny- coś się zaczęło. Urodziny, imieniny, wakacje, ferie, żona, lato, wiosną, jesień. To wszystko się zaczyna. To czemu akurat Nowy rok? Ponieważ te wszystkie inne rzeczy, co wymieniłem są zawarte w całym roku. Rok to.i wiosną i lato i urodziny i nowy rok szkolny. I często jest to najważniejsza część w życiu. Jednak nadal.uważam, że zmian można dokonać nawet teraz. Wystarczy samemu zrobić sobie taki szybki nowy rok. Wybrać moment, w którym powiem: zmieniam.
Jeśli chcecie się dowiedzieć o tym więcej to zapraszam na kolejny wpis. Powiem o tym więcej i zdradzę jak dokonać zmianę od razu nie czekając na nowy rok.

jeśli chodzi o moje postanowienie. Moje wpisy będą wielotematyczne. Przekonanie się sami. Do zobaczenia jutro. Tak jutro!

Pozdrawiam i życzę wam aby ten rok był lepszy niż poprzedni. Abyście w zdrowiu, szczęściu dawali dobro, które potem osiągnięcie. Niech uśmiech towarzyszy wam w smutku a pokora e nadmiernej ilości satysfakcji. Szczęśliwego Nowego roku! !
Daw Ski

Pogoda + Co u mnie ?

1

Siemaneczko

Takim powitaniem zaciekawił mnie jeden z ludzi, którzy potrafią robić to co kochają. Na dodatek kręcą do tego bardzo ciekawe filmy oraz potrafią zainteresować pewne grono ludzi. Dlaczego tylko pewne grono ludzi ? Wiadomo, że film jest o jakiejś tematyce i nie każdy trafia w swój gust oglądając i ten. W mój gust trafił idealnie. Za chwilę poznacie niezwykłą serię faceta, który świetnie pokazuje pracę kierowcy zawodowego. Pokazuje jak ciężka, jak trudna jest ta praca i jak łatwo wpaść w niemałe kłopoty. W jednym ze swoich odcinków opowiada o ciężarówce, w kolejnym pokazuje jazdę, rozładunki, męczarnie, godziny pracy za kółkiem.

 

NIE INTERESUJE CIĘ TEN FILM >>>>> PRZEJDŹ DALEJ 

 

Właśnie taki szyld powinien wygenerować Youtube by pozbyć się hejterów. Pojęcie Hejter ? Niektórym vlogerom bardzo dobrze znane pojęcie. No i tutaj drugi link do filmu, w którym facet pokazuje rodzaje hejterów. Z

 

Hmmm … Pomyślcie przez chwilę kto jest hejterem?

 

 

Moim zdaniem na pewno jest to osoba, która ZAZDROŚCI, że ktoś ma lepie, że komuś się powodzi. To główna cecha tego typu ludzi, ale to nie wszystko. Hejter charakteryzuje się jeszcze taką cechą jak brak życia codziennego. Może mały schemacik.

 

HEJTER 

- Osoba, która nie zna takich rzeczy jak : świeże powietrze czy granie w piłkę nożną

- Przeciętni hejterzy spędzają przeważnie średnio uwaga : 24 godziny w ciągu dnia : przed filmikami na youtube, zdjęciami na facebook czy postami tegoż portalu.

Według mnie dwa argumenty wystarczą by potwierdzić fakt, że jest to osoba w wieku poniżej 17 lat, która żre chipsy i pisze komentarz typu :

- Ale k**** twój film jest h***** i p***********, szkoda słów na tą p******* produkcję, weź kup sobie lepszy aparat, bo ten jest h*****

Gdy hejter wyrazi swe szczere uczucia przychodzi do zastanowienia duchowego :

- Dupa. Szkoda, że mnie na takiego nie stać :(

Kolejna bardzo ważna rzecz, że hejterzy są wirtualnymi kolesiami, to znaczy istnieją na prawdę, żeby nie było, ale piszą. Myślę, że rozmowa w cztery oczy wyglądała by o wiele inaczej.

PODSUMOWANIE 

Nie dajcie się ponieść hejterą, jeśli macie jakiś cel, do nagrywania filmików czy coś innego róbcie to ! Zawsze znajdzie się jakiś naburmuszony Gimnazjalista, któremu Mama nie dała 20 zł na Mocne Redsy czerwone i zawsze będzie wam mówił, że to źle to źle to źle aż sto razy error wyskakuje.

No dobrze, to może zanim te filmy, powiem wam abyście zwrócili na komentarze, większość jest pozytywnych, a jeśli nawet znajdzie się jakiś użytkownik, który wyraża własne zdanie to robi to w sposób kulturalny i toczy się dyskusja, wymiana zdań. Oczywiście zdarzy się kilka osób, które powiedzą, że to tandeta, bo przecież on ma dziwny głos, ale ja nigdy nie mówiłem do kamery i nie wiem jak to jest, ale i tak powiem, że to tandeta.

CZY DOBRZE, ŻE WYMYŚLILI GIMNAZJUM ?

Kiedyś było osiem klasy i było dobrze – mówi mi zawsze Tata. – Chodziło się do jednej szkoły, książki były zazwyczaj z jednej serii i łatwiej można było je sprzedać. – dodaje.

Może to i racja. No ale w sumie to taki wiem i nic na to nie poradzimy. Każdy musi dojrzeć.

Oto film, który przedstawia pracę Kierowcy Ciężarówki w UNI EUROPEJSKIEJ. Facet nazywa się Krzychu i jest bardzo miłym gościem. Jednak znalazła się grupka, która krytykowała jego filmy, więc postanowił dalej ich nie kręcić. Wielu widzów zaprzeczało jego odejściu z portalu Youtube, ale on postanowił zająć się pracą. Fajnie, że poświęcił czas, a zainteresowani właśnie tym zawodem mają co oglądać :

A tu o hejterach :

Co u mnie ? 

Wszystko dobrze :) :)

A i pogoda , no tak zapomniałbym :

Słońce, czyste niebo, 30 stopni :)

Pozdrowionka.

Daw Ski 

Nowe pomysły

2

Cześć.

Abyście nie narzekali na długość mojego wpisu to dzisiaj rozpiszę się troszkę więcej. No więc porażki działają na nas jak płachtę na byka, ale jeśli upadniesz to ważne abyś wstawał więcej razy niż upadniesz.

Myślę, że to dobre zdanie na rozpoczęcie dzisiejszego dnia. Nie każdy ma motywację do działania czy do życia. Co myślicie o ludziach, którzy stracili gdzieś sens życia, zagubili się i teraz nie za bardzo wiedzą co robić ?

Powiem wam tylko, że niektórzy skaczą z mostów, popełniają różne formy samobójstwa, biorą tabletki. Tylko zastanawia mnie dlaczego oni to robią ? Stracili sens życia ? Przecież da się im jakoś na pewno pomóc, jakoś pocieszyć i nadać temu sensowi życia.

Oto kilka przykładów sensownych cytatów życiowych :

„życie to wyścig, który się już rozpoczął ”

” Jeśli chcesz biegać, przebiegnij kilometr, jeśli chcesz zmienić swoje życie, przebiegnij maraton ”

” Ty jesteś panem swojego życia, ty decydujesz jak się potoczy, ty będziesz ukarany jeśli coś pójdzie nie tak, nie bój się porażki, bo ona cię motywuje. Jeśli przegrywasz, to znaczy, że walczysz ”

Tych cytatów jest bardzo bardzo dużo i można by było je wypisywać garściami. No ale może gdybyśmy postawili się w sytuacjii tych ludzi to może byśmy zrozumieli ich decyzję. Może oni tak chcieli i już.

Na świecie jest wiele przypadków, gdzie niepełnosprawni, czy ludzie chorzy żyją normalnie, widzą sens życia i chcą walczyć. Natomiast ci co targną się na swoje życie, czyżby nie doceniali życia. Mogła ich spotkać większa przykrość.

W mojej sytuacji to nie przeżyłbym, gdybym stracił nogę albo rękę, albo miał wadę od urodzenia. I weź tu człowieku pogódź się z tym. Jeszcze częstsza sytuacja, gdy ktoś ginie w wypadku. My też w nim uczestniczymy. Ktoś bliski umiera, a my żyjemy i teraz wszystko traci sens. Oj na pewno nikt nie chciałby być w takiej sytuacji. No ale ludzie nie doceniają tego co mają. Często jestem świadkiem, człowiek wyrzuca jedzenie na śmietnik czy wydaje pieniądze na alkohol. Gdyby miał jakąś wadę, na pewno by tego nie robił. Szanował by życie.

Podsumowując, ludzie popełniają samobójstwo, bo czasem nie doceniają tego co mają i przez jakąś niemądrą osobę targną się na swoje życie, które przecież ma prawo być lepsze. Tylko trzeba chcieć.

To taki ostatni fragment o byle czym. Moje wpisy ostatnio były o niczym. To znaczy nie o to chodzi. Mój blog jest o wszystkim, teraz dopiero tak skojarzyłem, że piszę o czym się da. Nie ma konkretnego przesłania.

No więc czas troszkę to zmienić.

Tematyka mojego bloga : Będę pisał opowiadania różnego rodzaju i na ich temat się wypowiadał. Mam nadzieję, że się spodoba.

Druga rzecz to niedługo kończę moją książkę. Będę dodawał na odrębnym blogu fragmenty tej książki.

Trzecia rzecz, piszę bloga na temat pewnej Gry : Euro Truck Simulator. Tam będę dodawał zdjęcia z mojej gry oraz opisy co mi się w niej nie podoba, co jest fajne, co by warto zmienić.

Linki do tych blogów myślę, że w następnym wpisie będą dostępne.

Mam nadzieję, że opowiadania wam się spodobają. Dzisiaj takie krótkie opowiadanie. Zaczynamy :)

Mały Tomek

Był ładny ciepły poranek. Tomek jak zwykle ubierał się do szkoły. Była już za piętnaście ósma. Chłopiec zawszę radował się, gdy nastawał nowy dzień. Uwielbiał chodzić do szkoły i rysować na zajęciach plastyki. Interesował się sportem, bardziej jednak interesowały go sztuki malarskie. 

Tomek pakował się do szkoły, kiedy jego mama Elza zawołała go na śniadanie. Mały smyk bardzo ucieszył się na głos matki, która czeka już z ciepłym kakao i kanapkami na stole. 

 - Co dziś dobrego, Mamo. – zawołał uśmiechnięty.

- Kakao, kanapki z dżemem synku. – odpowiedziała mama. Jej twarz była zmęczona od ciężkiej pracy. Oczy zapewne nie przespały ze dwie noce. Podeszła do swojego syna i poklepała go po ramieniu. Tomek uśmiechnął się w geście odpowiedzi. Bardzo kochał Elze. Była to jedyna osoba, która oporządzała ten dom. Tata, niestety zginął w wypadku samochodowym dwa lata temu. Od tego czasu w domu rodzinnym jest coraz gorzej. Dziadkowie odwrócili się od rodziny, a krewni mieszkają daleko stąd.

Posłuszny syn posprzątał po sobie. Jak to zawsze robił, szedł na górę po plecak i misia, którego zawsze nosił przy sobie. 

- To mój przyjaciel. – huknął Tomek. – Masz coś do jedzenia dla niego. – spojrzał na pupila o imieniu Garden.

Mama spojrzała tylko na syna. Jej wzrok zawędrował na sufit. Nie wiedziała co teraz ma powiedzieć.

- Przepraszam, synku. Nie mamy już nic do jedzenia. – w oczach matki zebrały się łzy. – idź do szkoły Tomku. – ponaglała go.

- Dobrze, Mamo. – wybiegł szczęśliwy syn za drzwi i pobiegł w stronę szkoły, do której miał zaledwie pięćset metrów.

 

To nie całe opowiadanie, bo dopiero jego pierwsza część, mam nadzieję, że teraz tematyka będzie znana.

cześć

Dzisiaj rozpoczynają się ostatnie trzy tygodnie wakacji. Chcę je jak najlepiej wykorzystać. Myślę , że już dosyć się rozleniwiłem i czas zbierać się do pracy. Nie mówię tutaj aby od razu wchodzić w książki i się uczyć. Nie o to tutaj chodzi. Chce przygotować się mentalnie na nowy rok szkolny. Z racji tego, że studenci mają wakacje dłuższe bardzo im tego zazdroszczę , jednak nauki nie mogę. Sam wiem jak to na studiach. Mam brata który studiuje i mówi on , że to co ja miałem w gimnazjum on miał na jednym lub dwóch wykładach. Studenci na pewno mają zasłużony wypoczynek. Jednak ja chciałbym zacząć rok szkolny z dobrym nastawieniem. O moich planach może później. Dzisiaj druga historia rodziny, która też jest patologiczna i mieszka obok tej, co mówiłem w pierwszej historii.  Są powiązani rodzinnie. Może to dlatego tak im idzie ..

Gdy braknie wychowania

Rodzina X , w której mieszka starsza pani. Straciła niedawno męża. Jednak nie to było powodem jej smutku, myślę że nie można byłoby nazwać tego smutkiem. Moim zdaniem ani trochę nie ubolewała nad stratą męża. Starsza pani mieszka w starym domu, jest to wielka buda z chlewikiem i stodołą. Wokół kwitną bzy i rosną jałowce oraz modrzewie. Duże gospodarstwo oddziela wielki płot, jedynie ze strony rodzinnych sąsiadów. Z komina codziennie wydobywa się biały unoszący z lekka dym. Powiew wiatru rozdmuchuje go na różne strony. Starsza pani mieszka na dole. U góry mieszka jej córka. Panna G . Ma ona dwie córki i jednego syna. I znowu to pytanie. Niby normalna rodzina, starsza pani, córka która ma córki . Żyją normalnie. To dlaczego jest u nich patologia. Zacznijmy od najstarszego pokolenia. Po śmierci męża starsza pani nie cierpiała wiele, nie leciały jej łzy, dwa  dni po pogrzebie śmiała się i była radosna. Jednak problemy zaczęły się wtedy gdy druga córka, ta od której oddzielili się płotem. Ona domagała się spadku. Tutaj zaczęły się schody. Okazało się, że starsza pani będąca niby w żałobie tak naprawdę cieszyła się z emerytury przejętej po starszym panu. Nic dziwnego, mogła zaczekać chociaż aż emocje zapadną. Nic dziwnego by nie było gdyby nie fakt, że o spadek kłóciła się córka z domu ze starych cegieł . Co zrobiła by ze spadkiem sami już wiecie, zrobiłaby to samo co z pieniędzmi z urzędu. Znowu nowa plazma albo coś. Jednak od najstarszych osób zaczyna się patologia. Złe wychowanie , to jedyne wytłumaczenie. Przejdźmy do córki, Panny G. Na pierwszy rzut oka, miła , sympatyczna, wyrozumiała, można z nią normalnie pogadać. Jest uprzejma, kulturalna ale … Ma córkę , która w wieku 16 lat zaszła w ciąży i wyprowadziła się z domu aby nie stracić dziecka. Ma drugą córkę, która zadaje się z chłopakiem o 7 lat starszym, a ona sama ma 17 lat. A sama Panna G też nie jest taka święta. Ten syn o którym mowa nie wiadomo do końca czy to jej syn. Wcale nie jest do niej podobny, wcale nie przypomina matki, a Panna G nie wie kto jest Ojcem. No mogło się zdarzyć, jednak to nie jeden przypadek. Niedawno urodziła dziecko , ale nie wiadomo kto jest ojcem. I czy nie wiadomo czy on się znajdzie. Dwie córki, z których jedna ma dziecko a druga zadaje się z byle kim. Syn, który robi co chce, chodzi nie wiadomo gdzie, nie wiadomo nawet czy podmieniono go w szpitalu czy może to przypadek , że on istnieje. Chodzi do szkoły specjalnej, buduje nie wiadomo co. Mało tego. Na podwórku pokrytej zielenią stoją 3 budy, jednak zwierząt jest znacznie więcej. Rozumiem , każdy może mieć ileś tam psów, ale żeby mieć ich aż 12 ? Logicznie, chodzą wygłodzone. Realnie, strach przejść obok , bo te psy są luzem i nigdy nic nie wiadomo co mogą zrobić. Na pierwszy rzut oka wspaniała rodzina, na pozór , w realnym świecie jest inaczej. To można zrozumieć jedynie wtedy, gdy widzi się przez okno balkonu i patrzy co się dzieje. Porządki niedzielne to u nich norma, odpoczynek całotygodniowy , pracować w niedzielę.  Ten syn, do niego jeszcze powrócimy, bo ma on związek z trzecią historią.  W tym domu, duży wielki dom, pokryty pustakami, niewymalowany, na podwórku pełno bałaganu, psy latające luzem, trawa jedynie kwitnie zielenią a zboże rumieni się żółcią. Hebanowe drzwi skrzypią na dworze. Wszystko dzieje się samowolnie.

 

To jest druga historia, która opowiada o nieco innym życiu jednak jest jedno i to samo, patologia, ciężko żyć wokół sąsiadów, którzy są zazdrości , że ktoś ma lepiej choć sami mogliby mieć lepiej. Może nie chcą? może się boją. Wolałbym żyć na odludziu niż w takim otoczeniu, jednak sąsiadów się nie wybiera. 3 historia będzie troszkę inna, ale oparta też na faktach i z wątkiem patologia

Miłego dnia :)

 

.. to be continue


  • RSS