Wpisy w kategorii: historie i opowiadania

Dzień Dobry

Witam Cię w moim kolejnym wpisie, w którym nie zabraknie kontrowersji. Wszystko co jest tutaj zamieszczone jest to wyłącznie tylko moje zdanie na dany temat. Krótkim wstępem przejdę do rozwinięcia, a potem do zakończenia jak w dobrej rozprawce. Podobno na maturze z języka polskiego jest to niezbędny element żeby ją zdać. Jednak nie wydaje mi się, aby była ona taka straszna jak ją malują.

Wiadomo, że jeśli zlejesz totalnie wszystko to po prostu ci nie pójdzie. Jaki będzie Twój wynik ? Zależy to wyłącznie od Ciebie. Niektórzy mówią, że nie idzie im nauka, ponieważ materiał jest za ciężki. No ale wymyślił go człowiek więc jak coś może być trudne, co sami wymyśliliśmy. Także problem leży w naszym sposobie myślenia i nic  więcej.

Dlaczego taki wstęp?

A bo dzisiaj 1 września. Zaczyna się szkoła. Jeśli o mnie chodzi to mam ostatni rok. W tym pozostaje zdać kilka egzaminów i MATURĘ. Nie będzie łatwo ale jeśli się przyłożymy to wszystko da radę.

Już w internecie pojawiły się memy.

Zakończenie wakacji [MEMY, demotywatory, śmieszne obrazki]. Internet humorystycznie żegna lato

Bardzo Ciekawe. No ale ciągle narzekamy, że wakacje za krótkie, że tak szybko minęły. A co by było gdyby …… trwały ciągle?

Zapewne sytuacja wyglądała by tak. Nagle wakacje trwają od jakiego momentu do nieokreślonego czasu. Reakcja uczniów byłaby oszałamiająca. Każdy by się cieszył, skakał z radości. Świętowania nie byłoby końca. Można by było spać każdego dnia ile się chce. Chodzić nad jezioro. Lepić bałwana w zimę każdego dnia. Spać zimą w ciepły łóżku. Tylko jeść , pić i oglądać trudne sprawy aż by zabrakło odcinków.

Ile trwała by taka radość? miesiąc dłużej ? 2 miesiące dłużej niż zwykle ?

A potem wdarłaby się monotonia. Jak pewnie niektórzy z was zauważyli człowiek , nasz mózg lubią zmiany. Uwielbiamy zmiany. Na każdy kroku coś zmieniamy. 5 lat szafa stała w tym miejscu. W tym roku przesuniemy ją w inny kąt. Łóżko przesunie się znów gdzie indziej.

No skoro lubimy zmiany i nie lubimy monotonii to jak wytrzymujemy sami ze sobą w szarej codzienności ?

A no bo każdego dnia nasz wygląd się zmienia. Z latami starzejemy się lub zmieniamy fryzury. Jednak głównym czynnikiem i bodźcem dla naszego mózgu jest fakt , że z każdy rokiem jesteśmy starsi, to się zmienia więc mózg to akceptuje.

Powracając do wakacji. Każdy chciałbym zmiany i po długiej przerwie bez określonego czasu jej końca miałby po prostu ich dość. Chciałbym znów iść do szkoły albo robić coś co nie nazywałoby się odpoczynkiem.

Świat się ciągle zmienia. Nic nie jest takie same, a jak już jest zbyt długi czas to jest źle. Nie potrafię powiedzieć dlaczego tak jest? Po prostu życie byłoby nudne gdyby wszystko ciągle było takie same. Ludzie ci sami, krajobraz ten sam, Słońce świeci w jednym miejscu, a w innym w ogóle. Nudne takie coś.

I dlatego trzeba się z jednej strony cieszyć , że już koniec wakacji bo to dobry czas na zmiany, które przecież uwielbiamy.

Ostatni rok szkoły to zawsze odliczanie, ostatnie wakacje, ostatni miesiąc itp. Zobaczymy jak to wyjdzie.

A jak ty przygotowujesz się do szkoły ? Napisz w komentarzu.

Pozdrawiam.

Cześć

Witam cię w kolejnym moim wpisie. Z racji tego, że dziś jest wtorek to przyszedł czas na rozwój osobisty. W kwestii uzupełnienia. Zawsze we wtorki będą pojawiały się wpisy życiowe, rozwojowe, przemyślenia itp. Zaś czwartek jest dniem, gdzie poznajemy kulturę, tradycję poszczególnych krajów. Zapraszam do śledzenia na bieżąco aby się nie zgubić. Postanowiłem dodawać posty regularnie aby wyrobić w sobie systematyczność. To bardzo ważna cecha.

Dzisiaj zajmiemy się presją. Właściwie pomysł na tego posta podsunęła mi jedna z blogerek, która właśnie o tym pisała. Oceniała tam, że toleruje się rodzaj dziewczyn szczupłych, chudych, z dużymi piersiami. W tym przypadku tą presją w jej wpisie było to , aby wyglądać według oczekiwań i cech, jakie wymieniła, że jest to presja.

No ale co to jest ta presja?

Presja to takie zjawisko, w którym jesteśmy zmuszeni do jakiegoś konkretnego działania, a gdy tego nie wykonamy to spotka się to z odrzuceniem, krytyką lub nawet wyśmianiem. Presje wywierają na przykład media na sportowcach. Chwalą ich, a gdy Ci są wystarczający dobrzy oczekują. A gdy sportowcowi nie powiedzie się to krytykują. Presja to takie naciskanie z zewnątrz aby coś wykonać.

I z jednej strony jeśli ktoś wywołuje na Tobie nacisk to musi mieć do tego powód. A więc jesteś wystarczająco dobry to się od Ciebie oczekuje. Jednak medal ma dwie strony.

Jednak czy na prawdę to strona zewnętrzną trzeba obwiniać o to, że wywołuje na nas presję ? Że oczekuje od nas zbyt wiele i w związku z tym sobie nie poradzimy. Przeceniła nasze możliwości i teraz musimy dać radę, bo inaczej będzie totalna lipa.

Tak na prawdę wszystko mieści się w naszej głowie i sami na sobie wywołujemy presję w każdym przypadku.

Podajmy taki przykład:

Pracujemy w biurze na wysokim stanowisku. Praca wymaga wiele poświęcenia jednak mamy normowane godziny pracy. Jest też i szef, który na ogół jest wyrozumiały ale jak przyjdzie co do czego to potrafi być groźny. Załóżmy, że jest godzina 12.

I sytuacja….

Szef spieszy się na spotkanie, wszystko dramatycznie się zmienia. Ty wykonujesz swoją pracę papierkową z dokumentami. Robisz to, co potrafisz i tyle. Komórkę masz w kieszeni, a tryb na głośnik. Szef jest na spotkaniu i dowiaduje się o tym, że twoje papierki muszą być jeszcze dzisiaj gotowe. Dzwoni do Ciebie, ty odbierasz, a on ze złością : „Do 15 masz mieć uzupełnioną dokumentację. Masz mało czasu więc weź się już teraz do roboty, obyś zdążył bo inaczej nie będzie przetargu, a wtedy możesz wiedzieć „.

Ty jak to Ty, zdenerwowałeś się. Co teraz zrobić. Trzeba szybko zacząć działać. W tym chaosie patrzysz na zegar. Już 13? Zostały mi tylko dwie godziny, a tyle jeszcze do zrobienia. Odruchowo wylewasz gorąco kawę na stos papierów. Wszystko zalane i musisz całą robotę wykonywać od nowa. Patrzysz na zegar. Jest godzina 14.30. ” mam półgodziny” , ” nie, ja nie zdążę ” przez 10 minut użalasz się nad sobą. Jest godzina 15. Nie zdążyłem ze świadomością, że to będzie porażka. Ciążyła nad Tobą zbyt duża presja. Patrzałeś co chwila na zegar ale im bliżej 15 tym bardziej się denerwowałeś, nie mogłeś się skupić.

II sytuacja….

Szef spieszy się na spotkanie, wszystko dramatycznie się zmienia. Ty wykonujesz swoją pracę papierkową z dokumentami. Robisz to, co potrafisz i tyle. Komórkę masz w kieszeni, a tryb na wyciszony( po co ma ci ktoś zawracać głowę). Szef jest na spotkaniu i dowiaduje się o tym, że twoje papierki muszą być jeszcze dzisiaj gotowe. Dzwoni do Ciebie, ale ty nie odbierasz telefonu, bo go nie słyszysz. Robisz swoją pracę jak zawsze. Pijesz kawę, porządkujesz papiery. Mija 14.30. Do końca nie wiele, a ty cieszysz się, że zaraz wolne. Jest 15. Włączasz telefon. 25 nieodebranych połączeń. Spotykasz szefa na swojej drodze, który zdenerwowany wykrzykuje ” czemu nie odbierasz telefonów. Klient ma dziś dostać nasze papiery, dzwoniłem do Ciebie w tej sprawie żebyś się sprężył bo musimy mu to wysłać , a ty co ” . Jednak ty pracowałeś bez presji, robiłeś to co zawsze i zdążyłeś. Szef zadowolony.

W I sytuacji zabrakło na prawdę nie wiele byś zdążył. No tak tylko, że wylałeś kawę na dokumenty i musiałeś robić od nowa. I dlaczego presja siedzi w nas i my ją tworzymy skoro to szef ją wywiera. To MY ją wywieramy sami na sobie.

Spójrz…

W obu przypadkach dzwonił szef wywołując na Ciebie presję. W pierwszym przypadku odebrałeś więc szef wywołał presję na Tobie. W drugim przypadku szef też dzwoni ale ty nie odbierasz ale szef nadal dzwoni bo chce wywołać presję. Problem w tym, że w drugim przypadku ta „ presja” do Ciebie nie dotarła, nie otrzymałeś jej i twój mózg nie zaakceptował jej. W pierwszym zaś przypadku odebrałeś presję i poprzez kumulację myśli, że masz mało czasu, że nie zdążysz , zawaliłeś totalnie sprawę.

Zachowanie szefa jest nadal takie same. On w obu przypadkach wywołuje na Tobie presję. W obu przypadkach od niego wychodzi presja. A więc jeśli mówi, że ktoś wywołuje na nas presję to jest w błędzie. My sami na sobie wywołujemy presję kumulując myśli. Wszystko siedzi w nas.  Tylko teraz zależy jak my to odbierzemy. Czy będziemy pracowali nadal tak samo czy może presja nas zje. Wszystko zależy od tego jak skumulujemy w sobie ten przekaz.

I dlatego jedni sportowcy osiągają wyniki mimo presji, a inni gdy jest presja totalnie się załamują.

Przedstawiłem wam jak działa presja i skąd to wynika, że mówimy , że ktoś wywołuje na nas presję.

Aby uniknąć presji i działać jak bez niej trzeba po prostu coś zmienić w naszym myśleniu. Mówiąc, że koleżanka jest chudsza to ona wywiera na mnie presję ? Nie nie. Ja wywrę jeśli powiem, że chcę być jak ona. Jeśli zaś zaakceptuje siebie jaki jestem to nie będę miał problemu z presją.

Do walki z presją wkracza wiara w siebie i to ona jest kluczem do tego by poradzić sobie z presją. Nie zwracać uwagi na innych, iść swoim rytmem mimo, że ktoś będzie oczekiwał więc. Jedyny człowiek, który może coś od Ciebie oczekiwać wywierać presję, karać Ciebie to TY.

Jak uwierzyć w siebie ?

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania. :)

 

 

Dzień Dobry

Postanowiłem nieco odświeżyć swojego bloga. Jak zwykle zabrakło mi systematyczności by pisać tego. No ale nie żyjmy już przeszłością. O życiu przeszłością napisze dopiero we wtorek w kolejnym cyklu. No właśnie. Pierw krótkie wyjaśnienie jak to będzie z tymi wpisami na blogu.

A więc równolegle do tego bloga prowadzę jeszcze jednego. Jest to blog rowerowy, opowiada o pasji, podróżach i emocjach z tym związanych. Serdecznie zapraszam do czytania tego bloga, link dam na koniec tego wpisu.

Moje wpisy na tym blogu będą pojawiały się cyklicznie. Jest w pewnym sensie jakaś forma systematyczności w moim przypadku. Jak wiecie od Września znowu do szkoły. Został mi ostatni rok więc czasu będzie tym mniej niż więcej. Jednak wszystko da się zrobić. I postanowię to udowodnić. Posty będą się pojawiały w każdy Wtorek i Czwartek. Tego dnia również mój blog rowerowy wzbogaci się o nową notkę. Także zapraszam do śledzenia obu blogów.

A teraz przechodzimy do tematu dzisiejszego wpisu.

Jak to wygląda ze świętami w Tajlandii. ?

Jeśli ktoś się interesuje tym krajem choć trochę to wie, że jest to Państwo nie za bardzo chrześcijańskie. Dominuje tam inna religia. Wyznawcy Buddyzmu jednak z jakiegoś powodu są nazywani ludźmi uśmiechu czy coś w tym stylu. Brzmi to bardzo tolerancyjnie. I tak też jest w praktyce. Mimo iż Buddyzm dominuje wśród ludności, jest tam bardzo ale to bardzo wiele turystów. No kto by nie chciał przyjechać do miejsca, gdzie prawie nie ma zimy. O klimacie może kiedyś opowiem ale na prawdę jest tam wilgotne zwrotnikowe powietrze. Może i zimy są ale na pewno nie zimą. Czyli jeśli u nas zima to u nich gorąco.

Jak już wspominałem o turystach, jest ich duża liczba. Wiadomo, że tradycję, kulturę przenosi się wraz z przemieszczeniem. Każdy zachowuje swoją tradycję, nie może bez niej żyć. Jeśli jesteśmy gdzieś za granicą obchodzimy swoje obrzędy. W ten sposób przenosi się kultura. W czasach starożytności przecież Polonie czyli nasza ludność wędrowali z Azji, a my mieszkamy w Europie.

Tolerancyjność ludności tajlandzkiej i zjazd turystów przyczyniły się do tego, że powzięto naszą tradycję europejską i obchodzi się święta. Tylko, że u nas traktuje się to jako Boże Narodzenie. U nich jest to po prostu powód do zabawy. Jest to zwykłe święto. Jeśli wgłębimy się bliżej to zauważymy, że Tajlandia słynie z obchodzenia świąt. Czy to sylwester czy różne zabawy. Oni z tego słyną.

Skoro już wiemy, że są tam obchodzone święta to w jaki sposób?

Okres to taki sam jak u nas. Jest zima to obchodzimy święta i tyle. Jak już wspominałem u nich nie ma zimy więc ludzie chodzą w czapkach Mikołaja po plaży w upale 35 stopni. Zadziwiające co nie ? No ale tradycja jest. Oczywiście wszystko jest jak u nas. Ozdoby, choinki, nawet maja bałwana tyle , że sztucznego. Nie ma śniegu nie ma bałwana ? Banał. Wszystko da się zrobić byleby zjednoczyć ludzi piękną tradycją.

W Boże Narodzenie wszelakie hotele czy restauracje przygotowują kolacje wigilijne. No oczywiście nie dzielą się opłatkiem czy nie podkładają sianka pod obrus, bo w ich kulturze tego nie ma. Jedyne co jest to kolacja, ozdoby, bałwany, choinki i prezenty. Zwyczaj prezentów zawsze jest mile widziany. Jeśli ktoś coś komuś daje to czemu by tego nie wziąć, czemu by tego nie podtrzymać.

W taki oto sposób streściłem po części obchodzone święta w Tajlandii. Jak widzimy kultura przenosi się z ludźmi. Wszystko zależy od ludzi czyli od nas. Nie od pogody bo ona jeśli jest zła to minie. Nie od rzeczy materialnych bo one nie potrafią mówić i wyrażać uczuć. Wszystko ale to wszystko zależy od nas. Czy marzenia, czy kultura czy tradycja czy język to wszystko zależy od nas czy to przekażemy dalej czy też nie. Czy to wszystko kiedyś zniknie? Czy kultura , tradycja kiedyś zniknie ? Pytanie do was.

Na dziś to już koniec. Jeśli chcesz podyskutować na temat swoich odczuć związanych z tym krajem, chętnie zapraszam do komentowania. Kolejny wpis już we wtorek. A przeniesiemy się do kraju, w którym temperatura jest na prawdę wysoka, a zimy praktycznie nie ma. Chyba, że w górach :)

Link do bloga www.mlodyrowerzysta.blogujacy.pl <———————– czytaj koniecznie !

Pozdrawiam.

To jest zapowiedź.

Cześć.

W końcu mogę się pochwalić najcudowniejszą nowiną jaką nie słyszał świat od pół wieku. Mam komputer. Pewnie pomyślicie : ” Dopiero teraz? Jak to ? Przecież komputery były już 20 lat temu, a zaledwie od 5,10 lat każdy powinien mieć bynajmniej taki u siebie w domu”

Teraz życie bez komputera to wstyd. Ahh co pomyśleliby koledzy, gdyby dowiedzieli się, że nie mam komputera. Mamy XXI wiek. W dzisiejszym świecie komputer to taka rzecz, którą wszyscy powinni mieć , a odchodzi w zapomnienie. Dzisiaj królują Tablety, zegarki na rękę z komputerem, smartfony niemieszczące się w kieszeniach spodni.

Technologia potrafi nas zadziwić.

Jednak mój brak komputera nie był spowodowany tym, że nie miałem na niego pieniędzy. Nie będę opowiadał historii z moimi komputerami, laptopami itp. Po prostu wszystko się psuje. Na szczęścia mam nowy. Już odpowiedź brzmi inaczej. Popatrzmy :

Dwa zdania :

W końcu kupiłem sobie komputer. – odbieramy to tak : No pewnie się zepsuł stary albo był już przeżyciem i kupiłem sobie nowy.

W końcu kupiłem sobie komputer. -  odbieramy to tak : Hmm słowo W KOŃCU daje nam troszkę do myślenia. W końcu ? Czyli wcześniej nie miałeś komputera? Jaki wstyd. Nie miał wcześniej komputera.

Wniosek jest z tego taki, że możemy dwie te same rzeczy, słowa, gesty odbierać na dwa lub więcej sposobów. To zależy tylko i wyłącznie od nas jak to odbierzemy.

Powracając do mojej sytuacji. Nie bez powodu pisze o komputerze bo na prawdę go kupiłem. A z drugiej strony piszę to dlatego, żeby wam coś pokazać. A co to jest dowiecie się za chwilę. Pierw moja sprawa :

A więc kiedyś pisałem bloga na telefonie i było ciężko pisać długie wpisy na telefonie. Wyobraźcie sobie jak mogły boleć palce. Mniejsza w to. Mając nowy telefon zanim trafiłem w jakąś literkę trwało to dwa razy dłużej niż na klawiaturze. Długie teksty zawsze lepiej pisać na czymś, na czym ci wygodnie. Mnie na telefonie pisało się okropnie. Może dlatego też szybko z tego zrezygnowałem. Jednak jeśli jest już ten komputer to czemu nie połączyć hobby z czymś wygodnym. I teraz pytanie na które możecie odpowiedzieć lub też pominąć: Co lepsze? Komputer, laptop czy może telefon?

A teraz odpowiedź na pytanie dlaczego wplotłem komputer do wpisu krytyki. Mianowicie chodzi mi tutaj o obrażanie. Jak już pisałem wyżej dwa te same zdanie możemy odebrać na dwa sposoby i zależy to tylko od nas jak to zinterpretujemy.

IDENTYCZNIE JEST JEŚLI KTOŚ NAS OBRAŻA

Czy masz wrażenie , że jeśli ktoś cię obrazi. Powie , że jesteś chamem, świnią, do niczego się nie nadajesz. Jesteś samolubem. Co z ciebie jest. Nie powinieneś się urodzić i jeszcze litania przekleństw. Na pierwszy rzut oka wydaje się nam, że ten ktoś nas obraża jest temu winny. Przecież to z jego ust wywodzą się te słowa. Słowa nas ranią. A że wypadły one z jego ust to winny jest ON. To nie do końca prawda. Wszystko zależy jak to odbierzemy. A skoro zależy to od nas to i my ponosimy za coś winę.

Z racji tego, że jest to zapowiedź. To ciąg dalszy nastąpi. Powiem tylko tyle. Jeśli ktoś na rani to tak na prawdę my ranimy siebie jego słowami, a nie on nas. Dziwne ?

Pozdrawiam.

:)

Tomek dochodził właśnie do szkoły. Była bardzo punktualnym chłopcem. Jako jeden z nielicznych przychodził do szkoły już za pięć wpół do siódma. Chłopiec miał wiele pomysłów co robić, aby nie nudzić się w szkole. Dzisiejszego dnia cieszył się szczególnie, ponieważ pani Bernt miała oddać sprawdziany z matematyki. Mały smyk był pewny siebie. Już na starcie oraz gdy wszedł do szkoły opowiadał kolegą jak dobrze napisał test. Jego rówieśnicy zdziwieni opowiadaniami dotyczącymi szkoły odsunęli się trochę. Wypowiedział tylko jakieś słowa pod nosem i poszedł dalej. 

Gdy minęło już sporo czasu, a do dzwonka zostało kilka minut cała klasa Tomka była zebrana przed klasą. Nikt inny oprócz chłopca nie mówił o sprawdzianie z polskiego. Aż w końcu wymowę przerwał nieco starszy kolega, który stał obok.

- Przestań gadać ciągle o tym sprawdzianie. Nie masz innych tematów. Co za bezsens. – Oburzył się starszy kolega. Tomek zarumienił się na twarzy i zamilkł jak grób kamienny. Zrobiło mu się bardzo przykro, że ktoś zwrócił mu uwagę. Jego twarz znacznie zmieniła wyraz i teraz przyjmowała smutną postawę. Nie wiedział jak się zachować. Jego rozmyślenia przerwał dzwonek. Pani Bernt przyszła błyskawicznie w zadowolonym wyrazie humoru. Gdy uczniowie weszli do klasy Tomek poczuł się nie pewnie. Ogarnął go stres przed nadchodzącym werdyktem, momentem, gdy nauczycielka poda wyniki testu.

 

My też stresujemy się w niektórych sytuacjach prawda? Mamy wiele do ukrycia. Nawet jeśli nikt nie widzi, że jesteśmy nie pewni, zdenerwowani to nasza mowa ciała wszystko na to wskazuje. Wiele znaków ostrzega nas, że coś ważnego zbliża się i musimy przez to przejść.

Może zaczniemy od wypisania sytuacji w jakich ogarnia nas stres.

Podstawowe sytuacje to :

- Egzamin, sesja czy jakiś sprawdzian. Prawda? Czy mieliście takie uczucie, gdy pisaliście sprawdzian a ręce się wam trzęsły. To się nazywa stres. Jeszcze gorszy objaw, gdy jest egzamin, w którym zależy nasza przyszłość czy dalsze nauczanie. Choćby najmniejszy błąd może powodować naszą przegraną.

Stresowanie się przed czymś ważnym jest normalnym zjawiskiem w życiu człowieka ale czy jest ono zdrowe i czy dobrze wpływa na naszą psychiczną stronę ?

Otóż naukowcy potwierdzili, że podczas jakiegoś ważnego wydarzenia poziom jakiegoś tam związku rośnie do poziomu tak dużego, że serce zaczyna nam szybciej bić, przyspiesza się nam oddech czy pocą ręce. To normalna reakcja organizmu na wskutek wzrostu poziomu adrenaliny. Tak to ten związek jest odpowiedzialny za podwyższenie naszego tętna.

Przykładowo, gdy wspinacz górski wspina się na wielką skałę i patrzy w dół, jego poziom adrenaliny rośnie bardzo szybko, a więc ma zwiększony oddech, a jego serce bije szybciej. A wiecie dlaczego ? Strach. Boimy się, że spadniemy w wielką przepaść.

I w przypadku testu czy sprawdzianu nasz poziom adrenaliny rośnie tylko, że w troszkę inny sposób. Jednak równie boimy się, że jeśli nie uda się nam to całe życie, cała praca, którą włożyliśmy pójdzie na marne. Im ważniejszy test , tym większy stres i strach przed oblaniem egzaminu.

Jak radzić sobie ze stresem?

Kilka głębokich oddechów radzą specjaliści. Ale czy to takie proste wziąć oddechy i już będzie w porządku ?

Niestety, tak dobrze niema. Nasz mózg to jak wielki komputer, który koduje informacje. W przypadku testu czy sprawdzianu zakodował, że jest ona najwyższej rangi i musi się na nim skupić cała pamięć ( dysk). A więc aby opanować stres musimy usunąć z pamięci dysku słowo ważny test, słowa takie jak, od tego zależy nasza przyszłość.

Zauważcie, że gdybyście pisali ten sam test drugi raz to poziom strachu i stresu byłby o wiele mniejszy, nieprawdaż ?

Kolejna cecha, która wpływa na podwyższenie adrenaliny. Nie pewność. Gdy wszystko jest podane i wiemy co mniej więcej będzie na teście to spokojnie możemy się tego nauczyć. Wiemy, że dobrze go napiszemy, bo nic nie może nas zaskoczyć. Jednak jeśli idziemy w nieznane poziom niewiedzy rośnie wraz ze stresem.

No więc wszystko jasne :”)

Kolejne losy Tomka już niedługo,

Nowe pomysły

2

Cześć.

Abyście nie narzekali na długość mojego wpisu to dzisiaj rozpiszę się troszkę więcej. No więc porażki działają na nas jak płachtę na byka, ale jeśli upadniesz to ważne abyś wstawał więcej razy niż upadniesz.

Myślę, że to dobre zdanie na rozpoczęcie dzisiejszego dnia. Nie każdy ma motywację do działania czy do życia. Co myślicie o ludziach, którzy stracili gdzieś sens życia, zagubili się i teraz nie za bardzo wiedzą co robić ?

Powiem wam tylko, że niektórzy skaczą z mostów, popełniają różne formy samobójstwa, biorą tabletki. Tylko zastanawia mnie dlaczego oni to robią ? Stracili sens życia ? Przecież da się im jakoś na pewno pomóc, jakoś pocieszyć i nadać temu sensowi życia.

Oto kilka przykładów sensownych cytatów życiowych :

„życie to wyścig, który się już rozpoczął ”

” Jeśli chcesz biegać, przebiegnij kilometr, jeśli chcesz zmienić swoje życie, przebiegnij maraton ”

” Ty jesteś panem swojego życia, ty decydujesz jak się potoczy, ty będziesz ukarany jeśli coś pójdzie nie tak, nie bój się porażki, bo ona cię motywuje. Jeśli przegrywasz, to znaczy, że walczysz ”

Tych cytatów jest bardzo bardzo dużo i można by było je wypisywać garściami. No ale może gdybyśmy postawili się w sytuacjii tych ludzi to może byśmy zrozumieli ich decyzję. Może oni tak chcieli i już.

Na świecie jest wiele przypadków, gdzie niepełnosprawni, czy ludzie chorzy żyją normalnie, widzą sens życia i chcą walczyć. Natomiast ci co targną się na swoje życie, czyżby nie doceniali życia. Mogła ich spotkać większa przykrość.

W mojej sytuacji to nie przeżyłbym, gdybym stracił nogę albo rękę, albo miał wadę od urodzenia. I weź tu człowieku pogódź się z tym. Jeszcze częstsza sytuacja, gdy ktoś ginie w wypadku. My też w nim uczestniczymy. Ktoś bliski umiera, a my żyjemy i teraz wszystko traci sens. Oj na pewno nikt nie chciałby być w takiej sytuacji. No ale ludzie nie doceniają tego co mają. Często jestem świadkiem, człowiek wyrzuca jedzenie na śmietnik czy wydaje pieniądze na alkohol. Gdyby miał jakąś wadę, na pewno by tego nie robił. Szanował by życie.

Podsumowując, ludzie popełniają samobójstwo, bo czasem nie doceniają tego co mają i przez jakąś niemądrą osobę targną się na swoje życie, które przecież ma prawo być lepsze. Tylko trzeba chcieć.

To taki ostatni fragment o byle czym. Moje wpisy ostatnio były o niczym. To znaczy nie o to chodzi. Mój blog jest o wszystkim, teraz dopiero tak skojarzyłem, że piszę o czym się da. Nie ma konkretnego przesłania.

No więc czas troszkę to zmienić.

Tematyka mojego bloga : Będę pisał opowiadania różnego rodzaju i na ich temat się wypowiadał. Mam nadzieję, że się spodoba.

Druga rzecz to niedługo kończę moją książkę. Będę dodawał na odrębnym blogu fragmenty tej książki.

Trzecia rzecz, piszę bloga na temat pewnej Gry : Euro Truck Simulator. Tam będę dodawał zdjęcia z mojej gry oraz opisy co mi się w niej nie podoba, co jest fajne, co by warto zmienić.

Linki do tych blogów myślę, że w następnym wpisie będą dostępne.

Mam nadzieję, że opowiadania wam się spodobają. Dzisiaj takie krótkie opowiadanie. Zaczynamy :)

Mały Tomek

Był ładny ciepły poranek. Tomek jak zwykle ubierał się do szkoły. Była już za piętnaście ósma. Chłopiec zawszę radował się, gdy nastawał nowy dzień. Uwielbiał chodzić do szkoły i rysować na zajęciach plastyki. Interesował się sportem, bardziej jednak interesowały go sztuki malarskie. 

Tomek pakował się do szkoły, kiedy jego mama Elza zawołała go na śniadanie. Mały smyk bardzo ucieszył się na głos matki, która czeka już z ciepłym kakao i kanapkami na stole. 

 - Co dziś dobrego, Mamo. – zawołał uśmiechnięty.

- Kakao, kanapki z dżemem synku. – odpowiedziała mama. Jej twarz była zmęczona od ciężkiej pracy. Oczy zapewne nie przespały ze dwie noce. Podeszła do swojego syna i poklepała go po ramieniu. Tomek uśmiechnął się w geście odpowiedzi. Bardzo kochał Elze. Była to jedyna osoba, która oporządzała ten dom. Tata, niestety zginął w wypadku samochodowym dwa lata temu. Od tego czasu w domu rodzinnym jest coraz gorzej. Dziadkowie odwrócili się od rodziny, a krewni mieszkają daleko stąd.

Posłuszny syn posprzątał po sobie. Jak to zawsze robił, szedł na górę po plecak i misia, którego zawsze nosił przy sobie. 

- To mój przyjaciel. – huknął Tomek. – Masz coś do jedzenia dla niego. – spojrzał na pupila o imieniu Garden.

Mama spojrzała tylko na syna. Jej wzrok zawędrował na sufit. Nie wiedziała co teraz ma powiedzieć.

- Przepraszam, synku. Nie mamy już nic do jedzenia. – w oczach matki zebrały się łzy. – idź do szkoły Tomku. – ponaglała go.

- Dobrze, Mamo. – wybiegł szczęśliwy syn za drzwi i pobiegł w stronę szkoły, do której miał zaledwie pięćset metrów.

 

To nie całe opowiadanie, bo dopiero jego pierwsza część, mam nadzieję, że teraz tematyka będzie znana.

Cześć

A więc tak jak w tytule. Dzisiaj zaczynamy z dużą werwą i zadowoleniem. Wreszcie są ferie. Szczerze powiedziwaszy długo czekałem na nie. Mimo, że nie dawno było wolne to ciąg do leżenia w łóżku nadal trwa.

Lubie spać…

Każdy z nas lubi, ale u mnie to jest tak, że spię bardzo bardzo długo. I ferie to najlepsza okazja aby się wyspać. Aby późno chodzić spać, 1, 2 w nocy a czasem i 5 nad ranem. Te czasy były w zeszłym roku i znów powracają. Nie wiem dlaczego, ale przerwe zimową zawsze lubiałem bardziej niż letnią. Może dlatego, że latem jest ciepło i aż się chcę wstawać z łóżka a zimą nie.

Moich przemyśleń ciąg dalszy.

Nie zamierzam się nudzić w te ferie. Jeśli ktoś śledzi moje inne notki zauważył kiedyś , że napisałem takie zdanie : Jestem pomysłowy i mam wiele zwariowanych pomysłów. : Tym razem też tak będzie, pomysły są :)

Co mi daje pisanie bloga? Zauważyłem, że nauczyłem się wstawiać przecinki we właściwe miejsca, a i pisownia się polepszyła. Takie tego plusy.

Jakie plany na ferie ? Podstawowe pytanie.

Zima za oknami, bynajmniej u mnie, na Pomorzu, pada śnieg.

Ha powiem coś ciekawego : Zima zaskoczyła drogowców. Łał. Chociaż w kraju o nazwie POLAND to nic nowego. Jednak żeby tylko narzekać? na tym życie nie polega.

Co zamierzam?

Zrobić kisiel, budyń,

Konkrety.

W ferie będę kończył swoją książkę, moją pierwszą książkę , którą w życiu pisze i narazie dobrze mi idzie.

I mój blogowy pomysł.

w ferie jest 10 dni , nie licząc weekendów.

W każdym dniu dodam jedno opowiadanie i jakiś swój komentarz jak zawsze.

Zobaczymy jak to wyjdzie.

To tyle narazie, rzuciłem plecak w kąt i siędzę sobie tak tutaj.

Miłych feri, dla tych co mają i miłej nauki dla tych co się uczą.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Internetowy brak

4

Cześć

Zapewne zauważyliście , że ostatnio nie dodaje wpisów. Codziennie dodawałem jakiś wpis,aż tu nagle coś się stało i zapadłem się pod ziemie. Opowiem wam moją historie, która odkryła mój życiorys. Sam o tym nawet nie wiedziałem. Powodem mojej nieobecności był brak internetu. Tak to śmieszne, głupie i żałosne. To może zacznę wszystko od początku..Więc w ostatnim wpisie pisałem o tym moim udanym dniu, tak był udany i to bardzo. Siedziałem do nocy przy komputerze mając przeczucie, że zaraz coś może się wydarzyć, i w sumie nie myliłem się. Zdarzyło się. Chciałem dobrze zacząć ten ostatni miesiąc wakacji jednak zawsze coś musi się zepsuć. W zeszłym roku miałem te same plany lecz pogoda mi je pokrzyżowała.W tym roku jest gorąco jednak coś musiało się zdarzyć. A więc budzę się rano, wtedy to nawet nie chciało mi się wstawać, była niedziela. Mój T jeszcze powiedział, że nie idziemy do kościoła.Szczerze to troszkę też nie chciałem iść, więc z jednej strony to na rękę mi było, z drugiej nie, ponieważ jestem wierzącą osobą. Korzystając z racji, iż mam całą niedziele wolną, postanowiłem zagrać w grę. Klucz do tej gry był w internecie, bo nie mam orginalnej. Nie jestem jakimś maniakiem więc nie kupuje gier tylko je ściągam. I tak mało gram, zazwyczaj to jakieś o ciężarówkach, wiadomo. No to wchodzę rano, pomyślałem sobie : Cały dzień w necie , granie, oglądanie filmików na youtube, to znaczy to wygląda tak…

W pokoju nie ma zbytnio u mnie telewizora, no miałem ale jak zrobili naziemną to musiałem wyrzucić bo mój T anteny nie chciał mi zrobić. Więc mogłem polegać tylko na necie.  Więc jak jest jakiś fajny film w tv to ja wpisuje tytuł w youtube i oglądam sobie. Dużym plusem jest fakt, iż nie ma reklam. W telewizji mamy reklamy i tutaj fajna historyjka. Raz oglądałem film ” Dorwać Courtera ” jakoś to sie tam nazywało, no mój T oglądał ten sam film tylko, że w tv. Więc ja, oglądając w necie, wiedziałem szybciej co będzie się działo :)

 

No ale wiadomo, jak to w necie, można znaleść wszystko, popisać na face czy coś,ogólnie nuda nie jest taka straszna. Jednak w tym dniu tego zabrakło :( pomyślałem sobie, że to tylko chwilowa awaria i że w poniedziałek już będzie wszystko idealnie. Niestety, po rozmowie z Facetem od łącza dowiedziałem sie, że była  BURZA… co za nowina, fakt burza była , każdy to słyszał chyba.. Warto podkreślić, że zanim sie dodzwoniłem do tej meliny to musiałem dzwonić z 5 razy… Jednak okazało sie , że internetu nie będzie przez tydzień. Ta wiadomość bardzo mnie zasmuciła, wogóle co to za czasy, że nie można żyć bez internetu. Jakiś głupi nawyk.

Kiedyś nie było internetu i ludzi jakoś żyli. Zamiast grać w gry, oglądać filmy w necie, czy pisać na fejsie.” jestem z tej ery gdzie nk już było ” to robili zupełnie coś innego. Chodzili po lasach , wspinali sie na drzewa, kradli uprawy roślinne innym . Spotykali sie częściej. Myślę, że teraz spotkania zastępuje nam internet, zamiast pogadać na żywo, często z naszego braku chęci sięgamy po rozmowy internetowe. Każdy starszy człowiek będzie nam mówił, że w dzisiejszych czasach to młodzież tylko gra i gra i gra. Jednak każda rzecz ma swoje Wady jak i Zalety. Ma te złe strony i te dobre. Tych złych można zawsze sie wystrzegać więc internet nie jest aż taki zły.

 

Zalety internetu :

- szybsze znalezienie informacji

- łatwiejsze poznawanie ludzi i rozmawianie z nimi

- ściąganie zadań domowych

- wiele informacji, które sie przydadzą

-cele reklamy, brak nudy

Wady internetu :

- Często piszemy z kimś kogo tak naprawdę nie znamy

- Wiele błędnych informacji

- Zabijanie czasu , brak jego poczucia

Jeśli macie jakiś inne wady i zalety, piszcie w komentarzach.

Powracając do mojej histori bez internetu. Myślałem, że to będzie po prostu mój najgorszy czas jaki tylko mógł sie przydażyć. Jednak nie był. Dlaczego ?

 

od Poniedziałku do Piątku moi rodzice pracują więc telewizja była. Tak sie złożyło, że od 8.30 aż do 15 leciały moje najlepsze seriale. To są takie klasyki, że aż rumieńców można dostać.

Malanowski i Partnerzy 2 odcinki, Trudne sprawy, Dlaczego ja ? , Pamiętniki z Wakacji… następnie przełączam na tvn 7 Sędzia Anna Maria Wesołowska, Sąd rodzinny, Tvn .. W-11 ,krótka przerwa na obiad .. Szpital , Ukryta prawda i Fakty też obejrzę.

Mój spis seriali tygodnia i one były jeden za drugim, konfortowo przykryłem sie pod kołderką, dobrze, że chipsy miałem, oglądałem tak codziennie. Jak widzicie nudno nie było.

Oprócz tego zauważyłem, że coś trzeba zmienić w moim pokoju, wcześniej nie myślałem o tym, miałem co robić, gdy przyszedł czas nudy zaczął sie zastanawiać co zmienić w pokoju. Porobiłem parę rysunków i po przyklejałem na ścianie, takie plakaty :)

Oto moje rysunki :

 

źródło : Pulpit/Dawid23/rysunki.jpg

 

Wiem,że nie są one za ładne. Jednak nigdy wcześniej nie rysowałem takich bo byłem zajęty, w tym tygodniu w końcu znalazłem czas, dość przypadkowo

A więc sami możecie zauważyć, można żyć bez internetu :))

Cześć

Dzisiaj zanim przejde do głównego tematu mojej notki chciałbym opisać mój bardzo pracowity dzień. Ogólnie to nie lubie pracować, niee nie o to chodzi. Źle to ująłem. Nie lubie pracować w domu. Tak jest lepiej. Dlaczego ?

Kuchnia nie tylko dla kobiety. No pewnie, że nie . Faceci też mają swoje atuty w pasjach kulinarnych. Czasem mówi sie, że mężczyźni są lepszymi kucharzami niż kobiety. Czy to prawda. Każdy ocenia to na swój sposób. Na świecie jest wiele wspaniałych i wybitnych kucharzy, którzy umieją zrobić naprawde różne rzeczy. Niektóre kobiety nawet tego nie umieją. Więc po części to prawda , że facet to lepszy kucharz. Jednak dlaczego częściej gotują kobiety w domu ? Może zajżałem nie do tych informacji , ale bynajmniej w polsce jest taki zwyczaj, że kobiety gotują w domu. Jednak nie o to mi chodzi…

Naprawde, nie cierpie pracować w domu , bo nonstop ktoś marudzi. Gdy pracuje, potrzebuje spokoju, wyrozumiałości i skupienia. Jednak gdy ktoś mnie ciągle rozprasza, mówi jak mam to zrobić, jak mam to przytrzymać to wtedy wprowadza mnie to w nieco lekką złość. To moja sprawa jak trzymam coś czy jak coś robie. Przyznam , że dam tu anonimowość . Więc mój T , coś o nim …

O kobietach , które gotują w domu mówi sie gospodynie domowe. A jednak , nie zawsze tak jest, faceci też potrafią gotować. Jednak wiadomo, że najlepsze potrawy wychodzą gdy gotuje sie Razem. Wtedy wszystko jest idealnie. Jednak gdy nie ma sie tej drugiej połówki, co zrobić . No ale cóż . No to   teraz jest moja dzisiejsza historia. A jak ona wygląda ?

Gdy staram sie, jestem skupiony w mojej pracy, wiadomo lubie doskonałość i prefekcje w wykonywanych czynnośćiach. Jednak mój T martwi sie o to , że ja będe musiał coś zrobić dodatkowego jeśli sie to nie uda. Rozumiem gdy T sam by to robił i sie martwił, albo gdybyśmy to wspólnie robili, to bym sie nie czepiał. Ogólnie nie czepiam sie ludzi, wole wymiane zdań i jakiś wspólny kompromis. A dlaczego ten dzień był taki fajny ? Dzisiaj ?

Przyznam sie , jednak nie chce sie zbytnio chwalić. Tak gotuje obiady, tzn robie, gdy są wakacje prawie codziennie. Przywykłem do tego. Myśle , że robie coś , co lubie, jednak marzenia mam inne. Pomyślicie sobie, że to nie pasuje do 16 letniego nastolatka który przyrządza coś dla rodzinki. Niestety a może i stety jestem facetem w kuchni. Jednak to nie męka dla mnie lecz przyjemność. Nawet niektórzy mówili , żebym został kucharzem,ale ja mam inne marzenia. Powiem o nich, ale nie teraz…

Mój T pojechał na ryby z moją M. Powiedzieli mi dzień wcześniej jakie obowiązki mam wykonać. Ogólnie prosta cotygodniowa rzecz, którą robie z zamachem. Uwierzcie , ale przyzwyczaiłem sie już do sprzątania całego dwupiętrowego domu i nie marudze.  Potem zrobić coś na dworze. Jednak ta praca była taka inna niż zwykle. Mojego T nie było. Wreszcie miałem to co chciałem…

A więc facet też może uporządzać sie w kuchni. Ktoś pomyśli, zajmij sie sobą. Po co ? Ja to lubie, to moje przyzwyczajenie i gdy tego nie zrobie to dziwnie sie czuje. Takie tam.. miałem sie nie chwalić, jednak to jest blog. Zauważyliście coś dziwnego w tym wpisie ..

Spokój, to była najlepsza rzecz jaką mogłem dostać w dzisiejszych dniu. Nikt nie marudził, że stanie mi sie krzywda. Zaplanowałem sobie coś  i dążyłem do celu. Tak jak lubie. To wprawiło mnie wstan zadowolenia i niezłego uśmiechu co zrobiłem …

Ten wpis jakby jest taki inny.. mam nadzieje że nie zraże was tym moim próbnym sposobem pisania. Powracając do tematu kuchni. Głównie chodziło o to , że facet nie jest wcale gorszy. Jednak czasem zamiast kobiety , gotuje mężczyzna. Nie spotkałem sie jeszcze z taką sytuacją. W moim przypadku gdy robie jakiś przysmak, wkładam w to wiele staranności by innym smakowało, myśle , że to jest zaleta męskiej kuchni…

Postanowiłem im pokazać, że gdy ich nie ma, potrafie o wiele więcej zrobić, niż by oni byli. Nikt nie mówił mi co mam zrobić i jak. Pojechałem do sklepu po składniki. Zrobiłem coś innego niż zwykle. Zamiast zwykłego obiadu, zrobiłem przystawke, danie główne oraz deser. Na dodatek zimny napój na upalny dzień… Mój T i M przyjechali do domu…

Chciałbym powrócić do tego zdania. Kobieta w kuchni jest gospodynią domową. Jednak w moim przypadku zmienna jest płeć. Powinno być < Nastolatek w kuchni jest gospodarzem domowym> Niee to zupełnie nie pasuje, sami widzicie, jednak tak jest…

Postanowili zobaczyć co udało mi sie zrobić. Gdy wszystko im pokazałem byli bardzo zadowoleni. Swoje zadowolenie nie okazali zbyt radośnie. Mój T tylko przytaknął na mój uśmiech zachwytu wykonanej prze ze mnie pracy. Na koniec dnia i tak marudził, że nie pomogłem bratu. I tak byłem szczęśliwy , że chociaż raz zostałem doceniony. Gdyby każdy dzień tak wyglądał byłoby idealnie. I na dodatek gdyby sie jeszcze chciało..

Mój taki mały przepis na deser. Oto on

Postępuj zgodnie z instrukcją na opakowaniu :)

Dzisiaj jednak nie czułem lenistwa. Zaplanowałem sobie coś i zrealizowałem. Szukanie sobie celów i ich realizowanie to dobra sprawa. Czasem jednak nie da sie ich realizować, bo ktoś nam przeszkadza na tyle , że dochodzimy do irytacji.

Dzisiaj z braku czasu notka długa ale i późno dodana.

Mam tylko nadzieje, że będzie sie to miło czytać i czekam na komentarze, na które chętnie odpowiem :)

Hej

Dzisiaj tytuł może nic wam nie mówić, jednak przywykłem już do opowiadania histori. Wszystko jednak dzięki pewnej blogerce, której to nie przeszkadza. ;O ..

Może najpierw o moim dniu. Nie wiem dlaczego to robie. No wkurza mnie a jednak to jest takie przyjemne. Komputer zabiera mega dużo czasu. Wstałem o 8 , pomyślałem, śniadanie o 9 , telewizja o 11 a o 13 pójde na podwórko. Tak tak, plany … z lenistwem nie wygrasz. Potzeba silnej woli. Serio… to jak z rzucaniem palenia. Przyciąga jak magnes. Cieplutkie łóżko, szczególnie zimą, leżało by sie cały dzień pod kołdrą, to fajne uczucie, przychodzimy z zimna i do łóżeczka, tylko, że szkoła zimą też jest i wstać trzeba. Jednak ja tu o komputerze zacząłem pisać , że on zabiera dużo czasu. Obowiązki domowe tyle nie zajmują a wydawałoby sie,że to trudniejsza rzecz niż jeżdzenia myszką. Co ja pisze.. to nie ma nic w związku z tym tytułem. To przejdźmy do tematu dzisiejszego. Ojj chyba musimy chwilke poczekać. Odkryłem te widgety, więc jakaś angielska nazwa, nie znam sie zbytnio, zobaczyłem, użyłem , poznałem i widze. Bardzo przydatna rzecz , serio.

Jeszcze jedna rzecz o której warto wspomnieć. Nie narzekałem na prace w domu. Jest udało sie. Tata jak zwykle obraził sie , że robie nie po jego myśli ale jak sie obraził to pracowało mi sie idealnie. Tak wiem lubie misie.

A więc chyba już więcej nam nie przeszkodzi w pisaniu. Chyba że.. oj dobra..

Najpierw historia.

Co do osób którzy sie zmieniają na gorsze.
Mam taką koleżanke, kiedyś podobała mi sie, mieliśmy być razem, jednak gdy ją zobaczyłem na żywo to nie mogłem wydusić ani jednego słowa. Ona była jeszcze w gimnazjum, wydawała sie na normalną. Gdy poszła do Wyższej szkoły niechcianie zaczęła być takim kozakiem jak to mówią. Nosiła kolczyki, zaczęła pić i popalać. Zaczęła istnieć wśród takich jak ona jest teraz. I zapytała sie mnie czy ja uważam że ona sie zmieniła. Powiedziałem że tak. Ona ździwiona, odpowiedziała , że jestem jedyny który powiedział że zmieniła sie na gorsze. Według mojej oceny sytuacji zmieniła sie na gorsze, kiedyś nie paliła nie piła, i podobała mi sie. Teraz jednak nie.

 

Co myślicie o ludziach, którzy zmieniają sie na gorsze, stają sie mniej dojrzali a starsi ?

Nie , myśle że to nie my sie zmieniami lecz oni robią coś pod presją innych. Tak wydaje mi sie. Znowu lubie misie.  Według mnie ta koleżanka zmieniła sie na gorsze, kit w to , ze MI SIE ,, lubie misie, no dobra mam w domu jednego. Zmiany, te dobre zauważyli ci co są podobni do niej, palą , pją. Jednak ci co znali ją wcześniej , nie są to zmiany dobre.

Na koniec pytanie. Czy w waszym życiu przydarzyło sie cofać w czasie. Postępować niedojżale?

Powiem jeszcze,że większość ludzi zmienia sie na lepsze, jednak to zależy w jakie też towarzystwo wpadniemy, wtedy my nie zauważamy naszej zmiany na gorsze, poprostu sie przyzwyczajamy do tych proporcji

Pozdrawiam, trzymajcie sie


  • RSS