Cześć.

Witam Cię bardzo serdecznie na moim blogu. Piszę go bo…. po prostu lubię. Polecam zajrzeć w zakładkę ” o mnie „, aby bliżej mnie poznać i dodatkowo zapoznać się ze stronami ” kiedy jaki wpis „. Abyś wybrał coś dla siebie, bo każda kategoria jest zamieszczana w inny dzień…

Do tematu… Często zdarza się wam chorować, nie wiem, być w tak złym stanie, że tracicie całą swoją energię. Mało tego. Czujecie, że coś tą energię z was wysysa jak trąba powietrzna. A na dodatek nic nie możecie z tym zrobić. Po prostu jeden wielki emocjonalny dół. I nie tylko. Do tego dochodzą objawy fizyczne takie jak ból gardła i katar, który po prostu męczy. Nie macie na nic energii. Zero. Nic. Kompletne dno. Żadnego działania oprócz leżenia w łóżku. Jedynie telewizor można obejrzeć bo to kosztuje włączenie jednego przycisku i przełączanie kilku innych guzikami sterowanymi z zasięgu waszej kołdry. Niby mówią, że choroba nie jest taka zła, że trzeba z nią walczyć. Jednak gdy ona przyjdzie to czy myślimy o tym, żeby coś zrobić, co mieliśmy zaplanowane? Myślimy o nowych pomysłach, konkretnych zadaniach do zrobienia ? 

Miałem okazje się przekonać o tym więc coś wam opowiem. Ostatnio zachorowałem na okres 5 dni. Pierwsze objawy to jak zawsze, katar, kaszel, ogólne osłabianie, które pozbawiało mnie dosłownie energii. I nie chodzi tu o to, na co byłem chory, jak długo. O sam fakt chodzi, że to mnie pozbawiało na tyle energię, że nie miałem sił na nic. Z reguły jestem planowanym człowiekiem tzn. Lubię mieć dużo zaplanowane i realizować poszczególne cele. Jednak, gdy przychodzi taki moment w moim życiu jak choroba pozbawiająca do zera energię to moje działanie ogranicza się do zera. Dlaczego tak się dzieję ? Masz też tak ?

W głównej mierze przyczyną jesteśmy my sami. Też mnie to zdziwiło. No bo przecież to choroba łapie nas, nie my ją. To jakieś tam wirusy groźniejsze niż Bruce atakuje nasz organizm i co możemy z tym zrobić? Otóż okazuje się, że tak wcale nie jest. Nasze zachowanie podczas choroby ma duży wpływ. 

Spotkałem niedawno gościa, który miał na prawdę dużo wspaniałej energii w sobie. Był wulkanem jeśli chodzi o swoje marzenia, ambicje, plany i sposoby ich realizowania. I uwierzcie mi na słowo, że ani razu nie był chory. Jak już coś go łapało to tylko na dzień, dwa i potem już było dobrze. Oprócz tego, że pierwszego dnia wziął jakieś wzmacniacze to od razu położył się do łóżka. Ale zrobił to w tym momencie kiedy objawy były na poziomie 1 na 10. Przeleżał dzień i potem znów był wulkanem energii. Wniosek jest z tego taki, że jeśli u nas zaczynają się jakieś objawy to zaczynamy je bagatelizować i przeciwdziałamy dopiero wtedy, gdy już jest za późno. 

Druga sprawa to sposób naszego myślenia, o którym wspomniałem. Jeśli skupiamy się na tym, że jesteśmy chorzy to jesteśmy chorzy. Tylko weź człowieku w chwili, gdy jesteś chory pomyśl o momencie, gdy wszystko jest dobrze i znajdź coś w tym pozytywnego. Zazwyczaj ludzie dołują się tym, że nadchodzi choroba i sami w sobie stają się przygnębieni, smutni, ospali. To jest mechanizm psychologiczny. Większość dzieje się w naszej głowie. Nie wiem. Nie umiem jeszcze w trakcie złych, negatywnych emocji, będąc ich świadomy pomyśleć o chwila, gdzie byłem szczęśliwy. No niby się nie da ale można…

Można i to nawet nie wiecie w jak prosty sposób. Po prostu odkryć w sobie, co czuje za negatywną emocję, następnie pomyśleć o czymś pozytywnym. Dwa proste kroki. Jednak są one tak cholernie trudne do wprowadzenia w życie, że to się nie wydaje łatwe. Tylko tak brzmi. W dzisiejszych czasach bowiem mamy problem ze stwierdzeniem ” czuje złość „. Bardziej mówimy ” wkurwia mnie „. 

Im bardziej sobie coś wkręcasz tym bardziej zaczynasz kształtować swoją rzeczywistość i według niej działać. Więc jeśli czujesz się tak na nasz ludzki rozum ” hujowo ” i będziesz sobie to wmawiał nie wiadomo ile to ciągle będziesz czuł się hujowo. Chociaż za słowem hujowo masz na myśli jakąś negatywną emocję, którą nie potrafisz nazwać. A za tym idzie brak działania, jak czujesz się hujowo to wtedy używasz drugiego słowa bardzo znanego ” mam wyjebane „. I cała pętla idzie w koło od nowa. Czujesz się tak bo ciągle sobie tak wmawiasz, że się tak czujesz. A że się tak czujesz bo ciągle sobie to wmawiasz to nic ci się nie che. A co gdybyś wmawiał sobie, że jesteś szczęśliwy i masz dobry dzień. Ale tak jeszcze do tego się uśmiechnął ? 

Bardzo fajne ćwiczenie, które praktycznie teraz przyszło mi do głowy. Wstać każdego rana i powiedzieć sobie. Jestem szczęśliwy bo jestem ///// i tu wstaw to jaki/jaka jesteś ? I spróbuj po wypisaniu tego na kartce lub na pulpicie swojego telefonu uśmiechnąć się, nawet jeśli to wyjdzie na siłę. Praktykuj to przez tydzień. Zobacz jaki będzie efekt. 

Sam jestem ciekawy tego ćwiczenia ale myślę, że lepiej robić coś dla siebie niż nic. Bardzo cię proszę o pozostawienie komentarza jeśli to ćwiczenia w czymś ci pomogło. Jeśli nie i jesteś na mnie ” wkurwiony ” to również zostaw komentarz. Jeśli ten wpis miał dla Ciebie jakąś wartość to proszę daj znać o tym w komentarzu. Będę bardzo wdzięczny.

A na razie to pozdrawiam i do zobaczenia w środę na wpisie kulturowym.