Hej. Witam Cię bardzo serdecznie na moim blogu. Odkąd pamiętam uwielbiam pisać o kulturze, poznawać zwyczaje innych krajów porównując je na tle tych naszych, które znam bardzo dobrze. Lubię porównywać, co tam jest lepiej, co gorzej, co tam zaskakuje, a co nie. Nie przedłużając dzisiaj opowiem jak wyglądają święta Bożego Narodzenia w Rosji.

I chyba powinienem zacząć od najważniejsze rzeczy, która przychodzi my na myśl, a więc od śniegu. Z nim to różnie bywa, czasami jest go za dużo, czasami za mało lub w ogóle go nie ma. Jeśli chodzi o nas to nasze święta ostatniego czasu przybrały formę czarnych świąt więc o lepieniu bałwana czy zakopywaniu się samochodów w zaspach tego dnia nie ma mowy. Zaś w Rosji jest przeciwnie, tam śnieg na święta jest zawsze więc nie mają powodów do narzekań. Śnieg stał się nieodzownym symbolem, wizytówką tego okresu. Nic dziwnego, że tego nam polakom brakuje, niestety. Kończąc na temat śniegu to u nas coraz częściej lepimy zająca niż bałwany. Żeby jednak nie być ironicznym przejdźmy dalej…

Jak to wygląda z choinką bo to na nią większość czasu czekają dzieci, które z niecierpliwością wypatrują gwiazdora przynoszącego prezenty. Nie ma obaw. U naszego sąsiada też zachował się zwyczaj wnoszenia choinki do domu. U nas ten zwyczaj jest praktykowany od takiego samego okresu, co u nich. Różnica polega na tym, że dzieci przed świętami nie mogą nawet dotknąć choinki bo podobno przynosi to pecha, nie mogą także otwierać prezentów. Czyli podobnie jak u nas po za tym, że u nich to choinkę stroi się w dniu wigilii, a u nas przesunęło się to na dzień lub tydzień przed. Choinka jest żywo nastrojona, zapalone są światełka i wiszą bombki…

Z datą tych świąt wygląda nieco inaczej. Nie wiedzieć skąd za naszą wschodnią granicą święta obchodzi się nie 24 Grudnia ale 6 stycznia. Wtedy, gdy my mamy trzech króli, oni idą do kościoła na pasterkę, która również jest ogromną tradycją tamtejszego kościoła prawosławnego. Wiele ale to na prawdę wiele ludzi wychodzi na ulicę i razem podążają na mszę. Skąd właściwie to przesunięcie? Był sobie pewien gość, który miał na imię Julian. Pisał on kalendarze. Prawdopodobnie zaspał? Nie nie. Prawdopodobnie Rosjanie wierzą, że dzień objawienia pańskiego jest momentem jego narodzin, a żadna gwiazda nie prowadziła króli. Integracja jakaś jest bo wtedy, gdy my mamy mszę z innej okazji, oni również coś świętują…

Najważniejsza część świąt to ładnie zastawiony stół i 12 potraw symbolizujących apostołów zasiadających przy stole. Ten zwyczaj również tam obowiązuje. Pod stół kładzie się sianko, co symbolizuje, że Jezus narodził się w stajence. Potrawy nieco różnią się od tych naszych ale nikt jeszcze nie powiedział, że w smaku muszą być co gorsze, czy lepsze. Trzeba by było tam pojechać i zobaczyć jak to wszystko tam smakuje. Jedno jest pewne, oni również mają post i Wigilia jest tym dniem, w którym ten post przestaje obowiązywać.

Czy śpiewa się kolędy? Oczywiście, że tak. Mówi się, że rosyjskie kolędy są bardziej rytmiczne od tych naszych bo nasze to takie bardziej smutne ale swój nastrój także mają i swoją moc posiadają. Kiedyś nawet słyszałem, że kolęd w normalny dzień nie można słuchać ale to kiedy jak byłem mały. Teraz wiem, że włączając melodię kilka dni przed czuję tą niezwykłą atmosferę.

I przedostatnia rzecz jaka została nam do omówienia to kwestia czym oni się tam dzielą. U nas jest opłatek, który otrzymujemy od księdza bo wtedy jest poświęcony i można się nim dzielić. W Rosji nie ma opłatka, nie dzieli się nim, nawet nie ma go w jadłospisie jako potrawa. Jest jednak jakiś zamiennik i czymś się tam muszą dzielić. I tutaj pracę mają doświadczeni piekarze, którzy na tą okazję produkują miliony chlebów ze znakiem krzyża na środku. Tym oto sposobem dzieli się na wigilijnym stole.

Zwyczajem u Rosjan są odwiedziny. Podobnie jak u nas odwiedza się najbliższych i składa życzenia. Wizyta nie może przekraczać 15 minut, co nawet nie pozwala zjeść dobrego ciasta, a już nie mówiąc o wypiciu kawy czy coś innego. Dzieci wejdą, prezenty odbiorą i do domu. Dziwny trochę zwyczaj ale jest to po to, żeby tego dnia każdego zdążyć odwiedzić, a nie zasiedzieć się u jednej osoby cały dzień. Integracja musi być.

Na koniec zostawiłem najlepsze. W dniu Wigilii tak jak u nas nie powinno pić się alkoholu jednak małe wino do kolacji nie zaszkodzi według ich zwyczaju. Chociaż z niektórych opowiadań mówi się, że jest to sok miodowy, a nie wino ale kto to tam zauważy, czy ktoś pije wino czy miód…

To by było na tyle z wpisu kulturowego. Jeśli ten wpis miał dla Ciebie jakąś wartość lub zainspirował cię do czego daj proszę znać o tym w komentarzu lub po prostu polub post niezależnie czy oglądasz to na fejsie czy tutaj. Zajrzyj też na zakładki w menu i dowiedz się kiedy jaki wpis będzie tutaj publikowany. Dziękuję za uwagę i do zobaczenia już za 2 tygodnie. Dawid Góra.