300 km …na taka roznica… jezykowa

Witam

Cie w kolejnym moim wpisie. Te piatkowe zawsze bede najkrotsze. Zmeczony po calym tygodniu najmniej sie chce o czym kolwiek pisac. Za oknami juz coraz ciemniej. Zawsze ciekawilo mnie cos…

Mieszkam na pomorzu. Teoretycznie Krakow lezy blizej rownika. Ciekawe czy jesli u mnie zajdzie slonce to czy tam zachodzi troszke pozniej ? To przeciez nie mozliwe zeby zachodzilo rowno bo ziemia plaska nie jest.

Jednak dzisiaj kulturowo w naszym pieknym kraju. Zobaczcie jakie to dziwne. Od Pomorza do Krakowa jest okolo 500 km .

Na pomorzu sa Kaszubi. Nie jeden Polak nie zrozumie gwary kaszubskiej. Z drugiej strony mamy Slask. Nie jeden Polak zrozumie slazaka. Niby tak malo kilometrow, a taka roznica.

Innosc kulturowa mozna zobaczyc takze przy naszych granicach. Przy kazdej np. Bialoruskiej ludzie mowia i tak i tak. Troche po Polsku , troche po Bialorusku. Jak to sie zmienia.

Czyli jesli mieszkam zalozmy na srodku Polski to mowie idealnie po Polsku ? Oj nie.

W Warszawie tez inaczej sie mowi. Inaczej akcentuje sie niektore slowa. Najwieksza roznica jednak jest miedzy polnoca, a poludniem. I najlepsze jest to, ze slazak z kaszubem sie dogadaja , a rodowity polak z tymi dwoma za nic.  Dziwne co nie.

Zaskakuje to, ze na tak malej przestrzeni jest tyle odmian naszego jezyka. I skad to sie wzielo, ze sa slazacy, kaszubi, gorale heeej. O tym za tydzien.

Zaczal sie weekend. Czas odpoczac tylko 2 dni.

Pozdrawiam.

One comment

  1. Ace · Wrzesień 9, 2016

    Strasznie skomplikowana rozkmina :P Ale jest w tym wiele prawdy. A co ciekawsze, ślązak i Kaszub się porozumieją z ludźmi, którzy mówią czystą polszczyzną, ale w drugą stronę też to nie działa
    :P
    Pozdrawiam z południa kraju !