Presja, Kto jest tak na prawdę winny ? Czy niezadowolony szef czy może….. Kto ?

Cześć

Witam cię w kolejnym moim wpisie. Z racji tego, że dziś jest wtorek to przyszedł czas na rozwój osobisty. W kwestii uzupełnienia. Zawsze we wtorki będą pojawiały się wpisy życiowe, rozwojowe, przemyślenia itp. Zaś czwartek jest dniem, gdzie poznajemy kulturę, tradycję poszczególnych krajów. Zapraszam do śledzenia na bieżąco aby się nie zgubić. Postanowiłem dodawać posty regularnie aby wyrobić w sobie systematyczność. To bardzo ważna cecha.

Dzisiaj zajmiemy się presją. Właściwie pomysł na tego posta podsunęła mi jedna z blogerek, która właśnie o tym pisała. Oceniała tam, że toleruje się rodzaj dziewczyn szczupłych, chudych, z dużymi piersiami. W tym przypadku tą presją w jej wpisie było to , aby wyglądać według oczekiwań i cech, jakie wymieniła, że jest to presja.

No ale co to jest ta presja?

Presja to takie zjawisko, w którym jesteśmy zmuszeni do jakiegoś konkretnego działania, a gdy tego nie wykonamy to spotka się to z odrzuceniem, krytyką lub nawet wyśmianiem. Presje wywierają na przykład media na sportowcach. Chwalą ich, a gdy Ci są wystarczający dobrzy oczekują. A gdy sportowcowi nie powiedzie się to krytykują. Presja to takie naciskanie z zewnątrz aby coś wykonać.

I z jednej strony jeśli ktoś wywołuje na Tobie nacisk to musi mieć do tego powód. A więc jesteś wystarczająco dobry to się od Ciebie oczekuje. Jednak medal ma dwie strony.

Jednak czy na prawdę to strona zewnętrzną trzeba obwiniać o to, że wywołuje na nas presję ? Że oczekuje od nas zbyt wiele i w związku z tym sobie nie poradzimy. Przeceniła nasze możliwości i teraz musimy dać radę, bo inaczej będzie totalna lipa.

Tak na prawdę wszystko mieści się w naszej głowie i sami na sobie wywołujemy presję w każdym przypadku.

Podajmy taki przykład:

Pracujemy w biurze na wysokim stanowisku. Praca wymaga wiele poświęcenia jednak mamy normowane godziny pracy. Jest też i szef, który na ogół jest wyrozumiały ale jak przyjdzie co do czego to potrafi być groźny. Załóżmy, że jest godzina 12.

I sytuacja….

Szef spieszy się na spotkanie, wszystko dramatycznie się zmienia. Ty wykonujesz swoją pracę papierkową z dokumentami. Robisz to, co potrafisz i tyle. Komórkę masz w kieszeni, a tryb na głośnik. Szef jest na spotkaniu i dowiaduje się o tym, że twoje papierki muszą być jeszcze dzisiaj gotowe. Dzwoni do Ciebie, ty odbierasz, a on ze złością : „Do 15 masz mieć uzupełnioną dokumentację. Masz mało czasu więc weź się już teraz do roboty, obyś zdążył bo inaczej nie będzie przetargu, a wtedy możesz wiedzieć „.

Ty jak to Ty, zdenerwowałeś się. Co teraz zrobić. Trzeba szybko zacząć działać. W tym chaosie patrzysz na zegar. Już 13? Zostały mi tylko dwie godziny, a tyle jeszcze do zrobienia. Odruchowo wylewasz gorąco kawę na stos papierów. Wszystko zalane i musisz całą robotę wykonywać od nowa. Patrzysz na zegar. Jest godzina 14.30. ” mam półgodziny” , ” nie, ja nie zdążę ” przez 10 minut użalasz się nad sobą. Jest godzina 15. Nie zdążyłem ze świadomością, że to będzie porażka. Ciążyła nad Tobą zbyt duża presja. Patrzałeś co chwila na zegar ale im bliżej 15 tym bardziej się denerwowałeś, nie mogłeś się skupić.

II sytuacja….

Szef spieszy się na spotkanie, wszystko dramatycznie się zmienia. Ty wykonujesz swoją pracę papierkową z dokumentami. Robisz to, co potrafisz i tyle. Komórkę masz w kieszeni, a tryb na wyciszony( po co ma ci ktoś zawracać głowę). Szef jest na spotkaniu i dowiaduje się o tym, że twoje papierki muszą być jeszcze dzisiaj gotowe. Dzwoni do Ciebie, ale ty nie odbierasz telefonu, bo go nie słyszysz. Robisz swoją pracę jak zawsze. Pijesz kawę, porządkujesz papiery. Mija 14.30. Do końca nie wiele, a ty cieszysz się, że zaraz wolne. Jest 15. Włączasz telefon. 25 nieodebranych połączeń. Spotykasz szefa na swojej drodze, który zdenerwowany wykrzykuje ” czemu nie odbierasz telefonów. Klient ma dziś dostać nasze papiery, dzwoniłem do Ciebie w tej sprawie żebyś się sprężył bo musimy mu to wysłać , a ty co ” . Jednak ty pracowałeś bez presji, robiłeś to co zawsze i zdążyłeś. Szef zadowolony.

W I sytuacji zabrakło na prawdę nie wiele byś zdążył. No tak tylko, że wylałeś kawę na dokumenty i musiałeś robić od nowa. I dlaczego presja siedzi w nas i my ją tworzymy skoro to szef ją wywiera. To MY ją wywieramy sami na sobie.

Spójrz…

W obu przypadkach dzwonił szef wywołując na Ciebie presję. W pierwszym przypadku odebrałeś więc szef wywołał presję na Tobie. W drugim przypadku szef też dzwoni ale ty nie odbierasz ale szef nadal dzwoni bo chce wywołać presję. Problem w tym, że w drugim przypadku ta „ presja” do Ciebie nie dotarła, nie otrzymałeś jej i twój mózg nie zaakceptował jej. W pierwszym zaś przypadku odebrałeś presję i poprzez kumulację myśli, że masz mało czasu, że nie zdążysz , zawaliłeś totalnie sprawę.

Zachowanie szefa jest nadal takie same. On w obu przypadkach wywołuje na Tobie presję. W obu przypadkach od niego wychodzi presja. A więc jeśli mówi, że ktoś wywołuje na nas presję to jest w błędzie. My sami na sobie wywołujemy presję kumulując myśli. Wszystko siedzi w nas.  Tylko teraz zależy jak my to odbierzemy. Czy będziemy pracowali nadal tak samo czy może presja nas zje. Wszystko zależy od tego jak skumulujemy w sobie ten przekaz.

I dlatego jedni sportowcy osiągają wyniki mimo presji, a inni gdy jest presja totalnie się załamują.

Przedstawiłem wam jak działa presja i skąd to wynika, że mówimy , że ktoś wywołuje na nas presję.

Aby uniknąć presji i działać jak bez niej trzeba po prostu coś zmienić w naszym myśleniu. Mówiąc, że koleżanka jest chudsza to ona wywiera na mnie presję ? Nie nie. Ja wywrę jeśli powiem, że chcę być jak ona. Jeśli zaś zaakceptuje siebie jaki jestem to nie będę miał problemu z presją.

Do walki z presją wkracza wiara w siebie i to ona jest kluczem do tego by poradzić sobie z presją. Nie zwracać uwagi na innych, iść swoim rytmem mimo, że ktoś będzie oczekiwał więc. Jedyny człowiek, który może coś od Ciebie oczekiwać wywierać presję, karać Ciebie to TY.

Jak uwierzyć w siebie ?

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania. :)

 

 

One comment

  1. edorota828 · Sierpień 23, 2016

    Bardzo ciekawy wpis i daje dużo do myślenia :)