Dzień Dobry

Witam Cię w kolejnym moim wpisie. Dzisiaj mamy ładną pogodę na koniec tych nieco pochmurnych wakacji. Wpis miał ukazać się wczoraj ale nie ukazał się z prostego powodu. Aby poznać powód zapraszam Cię do mojego drugiego bloga, gdzie dowiesz się dlaczego wczoraj nie dodałem nic, a czynię to właśnie teraz i dzisiaj.

Przejdźmy jednak do tematu.

Lazurowe niebo. Taki klimat możemy spotkać wszędzie. Szczególnie dzisiaj. Nie wiem jak u was ale jest na prawdę gorąco. 30 stopni na słupku rtęci. Oglądając wczoraj pogodę pokazywali, że w całej Polsce ma być ciepło więc jeśli u was pada to zgłaszajcie reklamacje do telewizji.

Z drugiej strony czy pogodę idzie tak łatwo przewidzieć. Postawmy się w sytuacji meteorologów. Chcą dla nas dobrze. Wiadomo, że my narzekamy zawsze na tych co prezentują pogodę. Jednak oni tylko ją prezentują. Tylko tylko tylko.

No ale ten co zatwierdza pogodę też nie jest winny. On nie ma wpływu na to, że o godzinie 20, kiedy ma być emitowana prognoza akurat wiatr zmieni kierunek, a chmury, które miały być w poniedziałek w Afryce są u nas. Nie ma na to wpływu.

Również mieszkańcy Hiszpanii nie mają wpływu na ich klimat. Jednak jak w takich ciepłych warunkach można obchodzić święta i to wtedy kiedy u nas pada śnieg. Jeśli chodzi o zimę to u nich w tym czasie nie jest tak ciepło. Dla porównania gdy u nas panuje mróz – 5 to u nich na plusie jest 10 do 12 stopni. Czasem i też spadnie śnieg albo jakaś duża kulka lodowa zwana gradem. Bywało kiedyś , że spadł taki śnieg, że ludność nie była przygotowana i nie zmieniła opon na zimowe.

Zadajmy zasadnicze pytanie. Kiedy obchodzą święta ?

Jest to kraj katolicki, a więc krótko mówiąc obchodzą święta tak jak my. Co się zmienia w takim razie ?

- inna kultura

- jedzenie

- sposób obchodzenia

- inne zwyczaje

- szał choinkowy

- szał na sklepy

Omówimy wszystkie z podanych punktów.

Kultura @

Hiszpania to kraj, gdzie jak obchodzi się święta to na bogato nie patrząc na pieniądze. Może to dlatego, że są bogatsi. Po prostu nie patrzą na pieniądze jak my. Zauważcie, że w telewizji co roku jest mówione o tym, ile przeciętny polak wydał na prezenty i święta i inne. Po co to podawać ? Ważne jest to ile się wydało czy to, że jest atmosfera. Pieniądze zawsze idzie zarobić, a zwyczaj jak zaniknie to na zawsze. Jednak w Hiszpanii jest zupełnie inaczej. Nie patrzy się na wydatki. Liczy się dobra zabawa i fakt, że jest to jedna z najważniejszych uroczystości w ich kraju.

U nas np. W Wigilię kto wyjdzie na ulicę i będzie świętował. Przeważnie w tym czasie samochodów na drodze jest jak na lekarstwo. W Hiszpanii zupełnie inaczej. Wszyscy wychodzą na ulicę i dobrze się bawią.

Jedzenie @

„Równie obfity jest pierwszy dzień świąt. Obowiązkowy obiad składa się z reguły z warzywnej zupy z dużą ilością różnorodnych mięs, a w niektórych regionach także z dodatkiem kiełbasy i czarnej kaszanki. Do zupy podaje się pulpety smażone w tłuszczu oraz kurczaka ze śliwkami, orzechami i koniakiem. W niektórych regionach kurczaka zastępuje indyk. Desery to oczywiście ciasta i owoce. Przez całe święta popija się delikatne hiszpańskie wino.”

Sposób obchodzenia @

„Przygotowania do obchodów zaczynają się o wiele wcześniej, kiedy to większość Hiszpanów koncentruje się na zakupach, dekorowaniu domów i przygotowywaniu tradycyjnych potraw. Ulice miast i wiosek podczas świątecznych dni dosłownie toną w ozdobach, światełkach, świątecznych symbolach, wśród których króluje szopka. Na dwa dni przed Wigilią odbywa się wielka świąteczna loteria, podczas której losowane są duże kwoty pieniężne. Większość Hiszpanów stara się kupić losy, aby nie przegapić swojej szansy. Numery wygrywające są podawane do publicznej wiadomości śpiewem w wykonaniu dzieci ze szkoły dla sierot w Madrycie.”

To były cytaty aby nic nie pominąć. Warto jednak dodać, że Wigilia zaczyna się paradą uliczną, a nie jak u nas wspólną kolacją. No i w sumie co zwyczaj to zwyczaj.

szał choinkowy czyli prezenty @

„Hiszpanie uznają choinki jako symbol świąteczny, ale o wiele częściej wykorzystują inne symbole. Choinka pojawia się w domach stosunkowo rzadko. Nie ma też prezentów wigilijnych, jak to jest w polskim zwyczaju. Podarunki dzieci otrzymują dopiero w Święto Trzech Króli, czyli kilka dni po Nowym Roku. W regionie Katalonia nie wierzy się też w świętego Mikołaja. jego rolę pełni tu drewniany stworek ubrany w regionalną czapkę, którego dokarmia się słodyczami a potem okłada drewnianymi pałkami, żeby „wydalił” z siebie wszystkie prezenty. W innych regionach Boże Narodzenie kończy się paradą w Święto Trzech Króli a po paradzie wystawia się buty wypełnione słomą za drzwi, aby do rana pojawiły się w nich podarunki.”

Inne zwyczaje @

„Szczególnym elementem świąt jest też bożonarodzeniowa szopka. Hiszpanie do ich budowy przykładają szczególną wagę, często poświęcając wiele czasu i pieniędzy, aby powstała niecodzienna konstrukcja. Nie świętuje się też przy pomocy tradycyjnego opłatka, a jego rolę pełni chałwa. Istnieje natomiast zwyczaj Pasterki, która rozpoczyna noc zabawy i radości. W ogóle Boże Narodzenie w Hiszpanii jest zupełnie odmienne pod kątem nastroju i obyczajów od polskiego. Radość przebija w każdym działaniu, a wszystko co robią Hiszpanie w związku z tym świętem poza nutami religijnymi zawiera wiele elementów zabawy i prawdziwego radosnego święta obchodzonego wspólnie z rodziną i mieszkańcami okolicy.”

Szał na sklepy @

Tutaj dodam z własnego doświadczenia, że w Hiszpanio ozdoby świąteczne, dekoracje i pamiątki w sklepach pojawiają się już z początkiem listopada. Każdy chce zarobić więc jak najszybciej przypomina ludziom, że to wielkie święto się już zbliża.

To by było na tyle z Hiszpanii. Jak widzicie jest u nas inaczej niż u nich. Co kultura to inna i to jest niesamowite, że niby jesteśmy wszyscy ludźmi, a tak bardzo się różnimy.

źródło cytaty : http://hiszpania.lovetotravel.pl/boze_narodzenie_w_hiszpanii

Pozdrawiam.

Dawid

Antention

0

Wpisu dzisiaj nie bedzie, dopiero jutrono 12 :)

Cześć

Witam cię w kolejnym moim wpisie. Z racji tego, że dziś jest wtorek to przyszedł czas na rozwój osobisty. W kwestii uzupełnienia. Zawsze we wtorki będą pojawiały się wpisy życiowe, rozwojowe, przemyślenia itp. Zaś czwartek jest dniem, gdzie poznajemy kulturę, tradycję poszczególnych krajów. Zapraszam do śledzenia na bieżąco aby się nie zgubić. Postanowiłem dodawać posty regularnie aby wyrobić w sobie systematyczność. To bardzo ważna cecha.

Dzisiaj zajmiemy się presją. Właściwie pomysł na tego posta podsunęła mi jedna z blogerek, która właśnie o tym pisała. Oceniała tam, że toleruje się rodzaj dziewczyn szczupłych, chudych, z dużymi piersiami. W tym przypadku tą presją w jej wpisie było to , aby wyglądać według oczekiwań i cech, jakie wymieniła, że jest to presja.

No ale co to jest ta presja?

Presja to takie zjawisko, w którym jesteśmy zmuszeni do jakiegoś konkretnego działania, a gdy tego nie wykonamy to spotka się to z odrzuceniem, krytyką lub nawet wyśmianiem. Presje wywierają na przykład media na sportowcach. Chwalą ich, a gdy Ci są wystarczający dobrzy oczekują. A gdy sportowcowi nie powiedzie się to krytykują. Presja to takie naciskanie z zewnątrz aby coś wykonać.

I z jednej strony jeśli ktoś wywołuje na Tobie nacisk to musi mieć do tego powód. A więc jesteś wystarczająco dobry to się od Ciebie oczekuje. Jednak medal ma dwie strony.

Jednak czy na prawdę to strona zewnętrzną trzeba obwiniać o to, że wywołuje na nas presję ? Że oczekuje od nas zbyt wiele i w związku z tym sobie nie poradzimy. Przeceniła nasze możliwości i teraz musimy dać radę, bo inaczej będzie totalna lipa.

Tak na prawdę wszystko mieści się w naszej głowie i sami na sobie wywołujemy presję w każdym przypadku.

Podajmy taki przykład:

Pracujemy w biurze na wysokim stanowisku. Praca wymaga wiele poświęcenia jednak mamy normowane godziny pracy. Jest też i szef, który na ogół jest wyrozumiały ale jak przyjdzie co do czego to potrafi być groźny. Załóżmy, że jest godzina 12.

I sytuacja….

Szef spieszy się na spotkanie, wszystko dramatycznie się zmienia. Ty wykonujesz swoją pracę papierkową z dokumentami. Robisz to, co potrafisz i tyle. Komórkę masz w kieszeni, a tryb na głośnik. Szef jest na spotkaniu i dowiaduje się o tym, że twoje papierki muszą być jeszcze dzisiaj gotowe. Dzwoni do Ciebie, ty odbierasz, a on ze złością : „Do 15 masz mieć uzupełnioną dokumentację. Masz mało czasu więc weź się już teraz do roboty, obyś zdążył bo inaczej nie będzie przetargu, a wtedy możesz wiedzieć „.

Ty jak to Ty, zdenerwowałeś się. Co teraz zrobić. Trzeba szybko zacząć działać. W tym chaosie patrzysz na zegar. Już 13? Zostały mi tylko dwie godziny, a tyle jeszcze do zrobienia. Odruchowo wylewasz gorąco kawę na stos papierów. Wszystko zalane i musisz całą robotę wykonywać od nowa. Patrzysz na zegar. Jest godzina 14.30. ” mam półgodziny” , ” nie, ja nie zdążę ” przez 10 minut użalasz się nad sobą. Jest godzina 15. Nie zdążyłem ze świadomością, że to będzie porażka. Ciążyła nad Tobą zbyt duża presja. Patrzałeś co chwila na zegar ale im bliżej 15 tym bardziej się denerwowałeś, nie mogłeś się skupić.

II sytuacja….

Szef spieszy się na spotkanie, wszystko dramatycznie się zmienia. Ty wykonujesz swoją pracę papierkową z dokumentami. Robisz to, co potrafisz i tyle. Komórkę masz w kieszeni, a tryb na wyciszony( po co ma ci ktoś zawracać głowę). Szef jest na spotkaniu i dowiaduje się o tym, że twoje papierki muszą być jeszcze dzisiaj gotowe. Dzwoni do Ciebie, ale ty nie odbierasz telefonu, bo go nie słyszysz. Robisz swoją pracę jak zawsze. Pijesz kawę, porządkujesz papiery. Mija 14.30. Do końca nie wiele, a ty cieszysz się, że zaraz wolne. Jest 15. Włączasz telefon. 25 nieodebranych połączeń. Spotykasz szefa na swojej drodze, który zdenerwowany wykrzykuje ” czemu nie odbierasz telefonów. Klient ma dziś dostać nasze papiery, dzwoniłem do Ciebie w tej sprawie żebyś się sprężył bo musimy mu to wysłać , a ty co ” . Jednak ty pracowałeś bez presji, robiłeś to co zawsze i zdążyłeś. Szef zadowolony.

W I sytuacji zabrakło na prawdę nie wiele byś zdążył. No tak tylko, że wylałeś kawę na dokumenty i musiałeś robić od nowa. I dlaczego presja siedzi w nas i my ją tworzymy skoro to szef ją wywiera. To MY ją wywieramy sami na sobie.

Spójrz…

W obu przypadkach dzwonił szef wywołując na Ciebie presję. W pierwszym przypadku odebrałeś więc szef wywołał presję na Tobie. W drugim przypadku szef też dzwoni ale ty nie odbierasz ale szef nadal dzwoni bo chce wywołać presję. Problem w tym, że w drugim przypadku ta „ presja” do Ciebie nie dotarła, nie otrzymałeś jej i twój mózg nie zaakceptował jej. W pierwszym zaś przypadku odebrałeś presję i poprzez kumulację myśli, że masz mało czasu, że nie zdążysz , zawaliłeś totalnie sprawę.

Zachowanie szefa jest nadal takie same. On w obu przypadkach wywołuje na Tobie presję. W obu przypadkach od niego wychodzi presja. A więc jeśli mówi, że ktoś wywołuje na nas presję to jest w błędzie. My sami na sobie wywołujemy presję kumulując myśli. Wszystko siedzi w nas.  Tylko teraz zależy jak my to odbierzemy. Czy będziemy pracowali nadal tak samo czy może presja nas zje. Wszystko zależy od tego jak skumulujemy w sobie ten przekaz.

I dlatego jedni sportowcy osiągają wyniki mimo presji, a inni gdy jest presja totalnie się załamują.

Przedstawiłem wam jak działa presja i skąd to wynika, że mówimy , że ktoś wywołuje na nas presję.

Aby uniknąć presji i działać jak bez niej trzeba po prostu coś zmienić w naszym myśleniu. Mówiąc, że koleżanka jest chudsza to ona wywiera na mnie presję ? Nie nie. Ja wywrę jeśli powiem, że chcę być jak ona. Jeśli zaś zaakceptuje siebie jaki jestem to nie będę miał problemu z presją.

Do walki z presją wkracza wiara w siebie i to ona jest kluczem do tego by poradzić sobie z presją. Nie zwracać uwagi na innych, iść swoim rytmem mimo, że ktoś będzie oczekiwał więc. Jedyny człowiek, który może coś od Ciebie oczekiwać wywierać presję, karać Ciebie to TY.

Jak uwierzyć w siebie ?

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania. :)

 

 

Dzień Dobry

Postanowiłem nieco odświeżyć swojego bloga. Jak zwykle zabrakło mi systematyczności by pisać tego. No ale nie żyjmy już przeszłością. O życiu przeszłością napisze dopiero we wtorek w kolejnym cyklu. No właśnie. Pierw krótkie wyjaśnienie jak to będzie z tymi wpisami na blogu.

A więc równolegle do tego bloga prowadzę jeszcze jednego. Jest to blog rowerowy, opowiada o pasji, podróżach i emocjach z tym związanych. Serdecznie zapraszam do czytania tego bloga, link dam na koniec tego wpisu.

Moje wpisy na tym blogu będą pojawiały się cyklicznie. Jest w pewnym sensie jakaś forma systematyczności w moim przypadku. Jak wiecie od Września znowu do szkoły. Został mi ostatni rok więc czasu będzie tym mniej niż więcej. Jednak wszystko da się zrobić. I postanowię to udowodnić. Posty będą się pojawiały w każdy Wtorek i Czwartek. Tego dnia również mój blog rowerowy wzbogaci się o nową notkę. Także zapraszam do śledzenia obu blogów.

A teraz przechodzimy do tematu dzisiejszego wpisu.

Jak to wygląda ze świętami w Tajlandii. ?

Jeśli ktoś się interesuje tym krajem choć trochę to wie, że jest to Państwo nie za bardzo chrześcijańskie. Dominuje tam inna religia. Wyznawcy Buddyzmu jednak z jakiegoś powodu są nazywani ludźmi uśmiechu czy coś w tym stylu. Brzmi to bardzo tolerancyjnie. I tak też jest w praktyce. Mimo iż Buddyzm dominuje wśród ludności, jest tam bardzo ale to bardzo wiele turystów. No kto by nie chciał przyjechać do miejsca, gdzie prawie nie ma zimy. O klimacie może kiedyś opowiem ale na prawdę jest tam wilgotne zwrotnikowe powietrze. Może i zimy są ale na pewno nie zimą. Czyli jeśli u nas zima to u nich gorąco.

Jak już wspominałem o turystach, jest ich duża liczba. Wiadomo, że tradycję, kulturę przenosi się wraz z przemieszczeniem. Każdy zachowuje swoją tradycję, nie może bez niej żyć. Jeśli jesteśmy gdzieś za granicą obchodzimy swoje obrzędy. W ten sposób przenosi się kultura. W czasach starożytności przecież Polonie czyli nasza ludność wędrowali z Azji, a my mieszkamy w Europie.

Tolerancyjność ludności tajlandzkiej i zjazd turystów przyczyniły się do tego, że powzięto naszą tradycję europejską i obchodzi się święta. Tylko, że u nas traktuje się to jako Boże Narodzenie. U nich jest to po prostu powód do zabawy. Jest to zwykłe święto. Jeśli wgłębimy się bliżej to zauważymy, że Tajlandia słynie z obchodzenia świąt. Czy to sylwester czy różne zabawy. Oni z tego słyną.

Skoro już wiemy, że są tam obchodzone święta to w jaki sposób?

Okres to taki sam jak u nas. Jest zima to obchodzimy święta i tyle. Jak już wspominałem u nich nie ma zimy więc ludzie chodzą w czapkach Mikołaja po plaży w upale 35 stopni. Zadziwiające co nie ? No ale tradycja jest. Oczywiście wszystko jest jak u nas. Ozdoby, choinki, nawet maja bałwana tyle , że sztucznego. Nie ma śniegu nie ma bałwana ? Banał. Wszystko da się zrobić byleby zjednoczyć ludzi piękną tradycją.

W Boże Narodzenie wszelakie hotele czy restauracje przygotowują kolacje wigilijne. No oczywiście nie dzielą się opłatkiem czy nie podkładają sianka pod obrus, bo w ich kulturze tego nie ma. Jedyne co jest to kolacja, ozdoby, bałwany, choinki i prezenty. Zwyczaj prezentów zawsze jest mile widziany. Jeśli ktoś coś komuś daje to czemu by tego nie wziąć, czemu by tego nie podtrzymać.

W taki oto sposób streściłem po części obchodzone święta w Tajlandii. Jak widzimy kultura przenosi się z ludźmi. Wszystko zależy od ludzi czyli od nas. Nie od pogody bo ona jeśli jest zła to minie. Nie od rzeczy materialnych bo one nie potrafią mówić i wyrażać uczuć. Wszystko ale to wszystko zależy od nas. Czy marzenia, czy kultura czy tradycja czy język to wszystko zależy od nas czy to przekażemy dalej czy też nie. Czy to wszystko kiedyś zniknie? Czy kultura , tradycja kiedyś zniknie ? Pytanie do was.

Na dziś to już koniec. Jeśli chcesz podyskutować na temat swoich odczuć związanych z tym krajem, chętnie zapraszam do komentowania. Kolejny wpis już we wtorek. A przeniesiemy się do kraju, w którym temperatura jest na prawdę wysoka, a zimy praktycznie nie ma. Chyba, że w górach :)

Link do bloga www.mlodyrowerzysta.blogujacy.pl <———————– czytaj koniecznie !

Pozdrawiam.

Cześć.

IDENTYCZNIE JEST JEŚLI KTOŚ NAS OBRAŻA

Czy masz wrażenie , że jeśli ktoś cię obrazi. Powie , że jesteś chamem, świnią, do niczego się nie nadajesz. Jesteś samolubem. Co z ciebie jest. Nie powinieneś się urodzić i jeszcze litania przekleństw. Na pierwszy rzut oka wydaje się nam, że ten ktoś nas obraża jest temu winny. Przecież to z jego ust wywodzą się te słowa. Słowa nas ranią. A że wypadły one z jego ust to winny jest ON. To nie do końca prawda. Wszystko zależy jak to odbierzemy. A skoro zależy to od nas to i my ponosimy za coś winę.

Z racji tego, że jest to zapowiedź. To ciąg dalszy nastąpi. Powiem tylko tyle. Jeśli ktoś na rani to tak na prawdę my ranimy siebie jego słowami, a nie on nas. Dziwne ?

Nawet Bardzo.

Żeby bardziej to zobrazować przedstawię pewną sytuację. Znacie taki cytat, który w swej treści brzmi ” ograniczenia istnieją w nas ” ? albo ” człowiek sam siebie ogranicza ” ?

Nie bez powodu znalazły się w internecie i nie bez powodu ktoś je wymyślił.

Jesteś w pracy.Pierwsze dni. Musisz przyzwyczaić się do nowego otoczenia, nowego miejsca, a przede wszystkim nowych ludzi. I wydawałoby się, że to ludzie ograniczają nas. Niestety. Jest zupełnie przeciwnie. To my ograniczamy siebie samych. Znajdujemy się w nowym miejscu, wszystko jest nowe. Wykonujemy pewne czynności po raz pierwszy pod okiem doświadczonej ekipy. I przychodzi moment na pokazanie kto tu rządzi. Doświadczeni w pierwszych dniach wykorzystują cię do prac : sprzątaj, pomyj itp. A jak zrobisz coś źle to cię wyśmieją, obrażą i powiedzą , że do niczego się nie nadają. Zatrzymajmy się w tym miejscu. Kto tu jest winny? Ludzie, którzy nie potrafią zachować się w przyzwoity sposób i nas obrażają czy też my?

Większość z was odpowie. Oni. Przecież to z ich ust wszystko wychodzi. Prawda jest inna. My jesteśmy winni. I teraz przejdźmy do tego najważniejszego sformułowania. Słowo samo w sobie jest jak słowo. Nie zapisane staje się ulotne i zapomniane. Jednak gdy je zapiszemy to jest zupełnie inaczej. Pamiętamy o nim, spoglądamy na to słowo.

Zapominacie czasem coś ? Musicie zapisać sobie to na kartce. Gdy jest to zapisane, łatwiej wam skojarzyć co np. danego dnia zrobić, co kupić.

Taką kartką papieru są nasze myśli. I tutaj ważna rzecz. Zasada naszego błędu polega na tym, że jeśli ktoś na obrazi, wyzwie itp., kumulujemy w sobie tą myśl : nie nadaje się do niczego. No nie nadaje się. No on powiedział, że się nie nadaje. No kurde nie nadaje się .

I z czasem zaczynamy w to wierzyć. I wtedy już prosta droga by zacząć samemu wmawiać sobie , że się do niczego nie nadaje. JEDNO małe słowo, jak wiele innych wypowiedziane przez kogoś, kto za moment już o tym zapomni. On powiedział to tylko raz. Ty w swoich myślach powtarzasz to tysiące, więc nie dziw się, że nagle wydaję ci się prawdą wszystko, co zostało powiedziane przez kogoś z otoczenia.

Kumulujemy w sobie negatywne myśli. Człowiek, który chciał cię obrazić mógł nie mieć na myśli abyś odebrał to jako obrazę. No ale ty przekształcasz to w prawdę i wtedy wydaję nam się, że to przez kogoś kto powiedział na nas złe słowo cierpimy. Cierpimy przez siebie, przez swoje myśli powtarzane w kółko.

Ulotne słowo może stać się ulotnym ale i stać się powodem do zapisania w myślach.

Jak radzić sobie z problemem jeśli ktoś na bluzga?

To jest zapowiedź.

Cześć.

W końcu mogę się pochwalić najcudowniejszą nowiną jaką nie słyszał świat od pół wieku. Mam komputer. Pewnie pomyślicie : ” Dopiero teraz? Jak to ? Przecież komputery były już 20 lat temu, a zaledwie od 5,10 lat każdy powinien mieć bynajmniej taki u siebie w domu”

Teraz życie bez komputera to wstyd. Ahh co pomyśleliby koledzy, gdyby dowiedzieli się, że nie mam komputera. Mamy XXI wiek. W dzisiejszym świecie komputer to taka rzecz, którą wszyscy powinni mieć , a odchodzi w zapomnienie. Dzisiaj królują Tablety, zegarki na rękę z komputerem, smartfony niemieszczące się w kieszeniach spodni.

Technologia potrafi nas zadziwić.

Jednak mój brak komputera nie był spowodowany tym, że nie miałem na niego pieniędzy. Nie będę opowiadał historii z moimi komputerami, laptopami itp. Po prostu wszystko się psuje. Na szczęścia mam nowy. Już odpowiedź brzmi inaczej. Popatrzmy :

Dwa zdania :

W końcu kupiłem sobie komputer. – odbieramy to tak : No pewnie się zepsuł stary albo był już przeżyciem i kupiłem sobie nowy.

W końcu kupiłem sobie komputer. -  odbieramy to tak : Hmm słowo W KOŃCU daje nam troszkę do myślenia. W końcu ? Czyli wcześniej nie miałeś komputera? Jaki wstyd. Nie miał wcześniej komputera.

Wniosek jest z tego taki, że możemy dwie te same rzeczy, słowa, gesty odbierać na dwa lub więcej sposobów. To zależy tylko i wyłącznie od nas jak to odbierzemy.

Powracając do mojej sytuacji. Nie bez powodu pisze o komputerze bo na prawdę go kupiłem. A z drugiej strony piszę to dlatego, żeby wam coś pokazać. A co to jest dowiecie się za chwilę. Pierw moja sprawa :

A więc kiedyś pisałem bloga na telefonie i było ciężko pisać długie wpisy na telefonie. Wyobraźcie sobie jak mogły boleć palce. Mniejsza w to. Mając nowy telefon zanim trafiłem w jakąś literkę trwało to dwa razy dłużej niż na klawiaturze. Długie teksty zawsze lepiej pisać na czymś, na czym ci wygodnie. Mnie na telefonie pisało się okropnie. Może dlatego też szybko z tego zrezygnowałem. Jednak jeśli jest już ten komputer to czemu nie połączyć hobby z czymś wygodnym. I teraz pytanie na które możecie odpowiedzieć lub też pominąć: Co lepsze? Komputer, laptop czy może telefon?

A teraz odpowiedź na pytanie dlaczego wplotłem komputer do wpisu krytyki. Mianowicie chodzi mi tutaj o obrażanie. Jak już pisałem wyżej dwa te same zdanie możemy odebrać na dwa sposoby i zależy to tylko od nas jak to zinterpretujemy.

IDENTYCZNIE JEST JEŚLI KTOŚ NAS OBRAŻA

Czy masz wrażenie , że jeśli ktoś cię obrazi. Powie , że jesteś chamem, świnią, do niczego się nie nadajesz. Jesteś samolubem. Co z ciebie jest. Nie powinieneś się urodzić i jeszcze litania przekleństw. Na pierwszy rzut oka wydaje się nam, że ten ktoś nas obraża jest temu winny. Przecież to z jego ust wywodzą się te słowa. Słowa nas ranią. A że wypadły one z jego ust to winny jest ON. To nie do końca prawda. Wszystko zależy jak to odbierzemy. A skoro zależy to od nas to i my ponosimy za coś winę.

Z racji tego, że jest to zapowiedź. To ciąg dalszy nastąpi. Powiem tylko tyle. Jeśli ktoś na rani to tak na prawdę my ranimy siebie jego słowami, a nie on nas. Dziwne ?

Pozdrawiam.

Święta w Niemczech

3

Cześć.
Jest niedziela. Słowo to samo w sobie oznacza Nie działać. To także czas na rozmyślania, leniuchowanie w domu i co najważniejsze spędzania czasu z rodziną. Grono najbliższych jest dla nas najważniejsze. Jestem pewien, że w każdym domu, dla każdego ciepło i przytomny dom oraz czas spędzony jest czymś wyjątkowym.
Najbardziej idzie to odczuć w czasie świąt.
Czy w Niemczech jest tak samo?
I tak, i nie.
Niektóre elementy są podobne ale żeby nie robić mentliku i wszystko było w składzie, dowiecie jak tam jest. Zwyczaje, tradycję obchodzenia świąt Bożego Narodzenia w Niemczech.
Oczywiście wszystko zależy od landu czyli na nasze to są województwa. (Tak jakby, bo tak w realu to małe państwa). Jednak jedno jest wspólne. Rodzinne grono.
Podobnie jak w Polsce jest także choinka, która u swego dołu mieści wiele prezentów. Właściwie choinka to zwyczaj wywodzący się z Niemczech. Drzewo oznacza życie.
Odmiennym elementem jest brak dzielenia się opłatkiem.
W niemczech święta rozpoczynają się nie 24 Grudnia, a 25 grudnia. Gdy my zasiadamy do wieczerzy to nasi sąsiedzi jeszcze się do niej przygotowujemy. W dniu wigilii odmiennym elementem jest brak pasterki. Przed po prostu idzie się na mszę, po czym rozpoczyna się kolację.
Każdy pod swoim talerzem wkłada pieniążek, który ma przynieść szczęście. Niestety nie ma zwyczaju pozostawienia jednego miejsca wolnego dla niespodziewanego gościa.
Tak jak u nas tak i tam śpiewa się kolędy oraz piosenki świąteczne w języku niemieckim.
Same przygotowanie do świąt też jest ciekawe. Już na 2 tygodnie przed rozpoczyna się kiermasz,  na którym kupić można ozdoby, przysmaki na wigilijny stół. Kiermasz jest bardzo popularny. Jego aktywność występuje tylko na święta. Jeśli chodzi o ozdoby to oprócz zdobienia choinki dzieci przygotowują ozdoby tkj. Ludzki, gwiazdy, śnieg,  mikołaj,  z papieru. 
Czas oczekiwania to również adwentu, który trwa 4 tygodnie.
Najlepsze zostawiłem na koniec. Przysmaki.
Głównym daniem nie jest karp, a sałatka ziemniaczana. Robi się także makowca.  Bardzo popularne są świąteczne precle. W niemczech nie ma postu w dniu wigili. Daniem dnia jest tutaj nie karp, a gęś, z różnymi farszami i sosami. 
A kiedy karp?
Jako ciekawostkę dodam, że karpia je się na sylwestra.

Nawiązując do świat tam również obchodzi się trzech króli, a przez miasta przechodzą orszaki.

Jak oznaczać drzwi swoich domow? Czy skrót K + M + B jest prawidłowy? 

Nie jest. Wpadnij we wtorek, dowiesz się dlaczego.

Daw Ski

Czy kurtka grzeje?

1

Czesc. Tytuł mówi sam za siebie. Z drugiej strony tytuł nic nie mówi. Czy kurtka grzeje. Rozwój osobisty to nauka, która daje możliwość rozwoju, ale najistotniejsze są informacje na temat samego siebie.
Temat zimy to temat tabu. I dzisiaj właśnie o zimie.
Może od początku.
Nadchodzi Wiosna. Wszystko budzi się do życia, latem wszystko dojrzewa zaś jesienią obumiera, a zimą zapada w ogromną ciszę. Pozornie. Przyroda, zwierzęta czy rośliny tak robią, śpią ale w przypadku człowieka byłoby to niemożliwe. Wyobrażałem sobie spać całą zimę?  3 miesiące spania, a gdy zimą potrwa dłużej to i nawet 5. 12 godzin to już dużo, dzień to wieczność, a co dopiero miesiące.
Jednak jeśli natura spowalnia to czy my również pracujemy wolniej?
Otóż jak zbadali naukowcy na studentach oczywiście zima ma duży wpływ na nasza pracę i aktywność. Latem pracujemy silniej, szybciej zaś zimą wolniej. Czym to jest spowodowane? Logicznym wytłumaczeniem jest mniejsza emisja słońca. Zimą słońce jest mniej czasu. To właśnie ono jest źródłem życia. Słońce daje życie, ogrzewa naturę i przyrodę do pełnej regeneracji. U nas bywa tak samo. Czy jak widzimy wiosną słońce to czy nie uśmiechają się?  Pewnie, że tak.
Jednak według mnie problem leży też gdzie indziej. I tutaj przykład z kurtka.
Czy kurtka ogrzewa nasze ciało? 
Oczywiście! ! Że nie.
Nasze ciało aby być w pełni funkcjonalnym potrzebuje stałej temperatury 36,6. Latem, gdy jest nam za ciepło, rozbieramy się, zimą ubieramy.  Na logikę biorąc jeśli latem odejmujemy bluze,  bo jest za ciepło to czy chlodzimy nasz organizm?  Nie. Zapobiegamy przegrzaniu i choćby nie wiadomo co robić jak będzie ciepło i zdejmiemy wszystko to poniżej 36,6 nie zejdziemy.  Nie da się naturalnie schlodzic organizmu,  w sensie zdejmujac to, co mamy na sobie. Latem nasza temperatura wzrasta, a więc zdejmujemy ubrania by dotrzeć do 36,6 . Zimą jest na odwrót. Kurtka nie daje nam ciepła. Ona utrzymuje to ciepło 36,6. Zimą temperatura zamiast w górę, idzie na dol.
Niektórzy myślą, że kurtka jak grzejnik grzeje nasze ciało. Ona tylko zapobiega przed jego utrata. Przed utrata 36,6.
Dlaczego o tym?  Bo przykład z kurtka to stereotyp. Tak samo zima. Stereotyp czy też wrażenie, że wszystko umiera. Wcale tak nie musi być. Gdy nastąpi zimą wcale nie musimy pracować wolniej. Wszystko zależy od tego jak zakodujemy sobie w naszej głowie informacje. To zależy od nas. Jeśli pójdziemy za natura i się spowolnimy to będzie zależało to nie od tego, że zima.
Jak to zrobić? 
Wyjść z nastawieniem, że cały rok pracujemy takim samym tempem. To zależy od nastawienia. Można powiedzieć sobie:  umknął zima? Śnieg?  Biały. … idę robić swoje.
Jeśli pójdziemy za natura będziemy pracowali wolniej, jeśli nie zwrócimy uwagi na to, że zimą to oznacza wolniej, będziemy pracowali tak samo. Warto wypracować w sobie systematycznosc.

Jak to zrobić? 

Temat na następny wpis

Dawna ski

Wrażenie – dobre? Złe?

1

Czesc. Święta i nowy rok już za pasem i czas wrócić do tkzw. Szarej rzeczywistości. Czas wrócić do swoich zwykłych, szarych codzienności. Obowiązki, praca, a co w moim przypadku szkoła. I pomyśleć, że dwa dni chodzenia do niej po dłuższej przerwie sprawiły, że czułem się, jakbym chodził miesiąc i czekał z utęsknieniem na wolne w środku tygodnia. Takie wolne raz na jakiś czas sprawia radość ale gdyby miałoby być tak zawsze to po przyzwyczajeniu się , byłoby tak samo.
Co innego ma się do przyzwyczajenia osobowego. Żeby do tego doszło potrzeba pierw poznać kogoś, polubić go. Na pewno macie w swoim otoczeniu osoby, które poznaliscie. Z resztą. Wszystkich naszych znajomych poznaliśmy, kiedyś ich nie znaliśmy i nie wiedzieliśmy kim są. Lubimy ich za to jacy są. Jednak coś sprawia, że lubimy ich od początku.
Pierwsze wrażenie. To zjawisko, które towarzyszy przy każdym poznaniu dwóch osób. Gdy poszukujemy pracy wrażenie też się liczy i jest baa-  najbardziej istotne.
Dlaczego? 
Najlepiej opisać to na konkretnym przykładzie.
Każdy z nas poznawał swoją miłość. Ona-  urocza, piękna, blond włosy,  piękny uśmiech, nienaganna kultura i wymowa, spojrzenie. Ahh taką kobietę lubię już za nim ją poznamy. W drugiej sytuacji. Ona-  niepoukladane włosy, p
Piegi na całej twarzy, trądzik, niski wzrost i dziury w zębach. Nie nie nie. Odrzucamy kogoś zanim go poznamy. Jeśli ktoś nie patrzy na wygląd to podam inną sytuację.
Szukanie pracy.
Zbierzemy się w dwie różne kreacje. Pierwsza, elegancki garnitur, marynarka, krawat, włosy na żel, pociągający uśmiech i zapach perfum. Druga sytuacja-  dresy lub jeansy, bluza z kapturem i tenisowki. Kto dostanie pracę?  Oczywiście że ten ubrany w garnitur, a ten w dresie może wywołać złe wrażenie.
Mówiąc głębiej o pierwszym wrażeniu. Powoduje ono w naszej świadomości emocje. W zależności od osoby, która poznajemy mogą być dobre jak.i złe emocje. Ta pierwsza emocje utkwi w naszym mózgu na zawsze. Dlatego pierwsze wrażenie jest tak ważne. Wystarczy pozytywną emocja żeby ktoś nas od razu polubił. Potem będzie trudno żeby to zepsuć ale da się, jednak trzeba wielkiego trudu. Inna sytuacja jeśli ktoś zrobi złe wrażenie. Jeśli damy naszemu odbiorcy z początku zła, negatywną emocje. I wtedy możesz stać na rzesach, a i tak nic się nie zmieni. Emocje działają na człowieka, a ta pierwsza szczególnie.
Poznałem kiedyś historię, w której pewną osoba mówiła:  nie lubię tej kobiety bo ona mi nie podeszła. Swoim wyglądem sprawia wrażenia wrednej. ….. od tego momentu do dziś zdanie tej osoby jest takie samo.

Jak zrobić to dobre pierwsze wrażenie? 
Musimy w naszych relacjach dac drugiej osobie pozytywną emocje, która zawsze będzie tej osobie o nas przypominała. Im silniejsza emocja tym większe wrażenie. Wystarczy szczery uśmiech, kultura i słownictwo.

Nie lubię zimy. Wy też?  Czy nasz mózg pracuje zimą wolniej czy może tak samo. Do zobaczenia w czwartek.

Pozdrawiam. Dawna Ski

Polskie święta

2

Część. Jak zapowiadalem wczoraj, jestem i dzisiaj. To, co teraz przedstawię na chwilę odbiegnie od rzeczywistej formy tego bloga. Postanowilem w tematykę rozwoju o sobie samym wplesc temat świąt.  Z racji, że święta już były łatwiej o nich mówić. Trudniej zaś mówić o czym czego się nie obchodzi tak samo albo inaczej. Są to święta ale obchodzenie gdzie indziej.
W europie mamy około 50 państw. W roku mamy około 50 tygodni. A więc poznamy zwyczaje i tradycję świąt państw europejskich. Poznacie wszystko na ten temat.
To do dzieła.
Polska
Ojczysty kraj. Trzeba więc zacząć od niego. Jak u nas obchodzi się święta. Najlepiej opowiedzieć na własnym przykładzie. Akurat w opisie Polski mogę zaryzykować, że zwyczaje będą podobne niż przykładowo na południu Polski.
Pierwszym takim elementem, który rzuca się w oczy jest choinka. Żywa z lasu czy sztuczna z biedronki,  musi być w domu czy to na zewnątrz. Bez niej nie ma świat.
Przechodząc do stołu pod biały obrus wkładamy sianko,  które symbolizuje stajenke.
Pan Jezus miał 12 apostołów,  dlatego wziął się zwyczaj 12 potraw na stole. Zawsze, bynajmniej u mnie w domu tak było, że liczymy czy jest 12 a nie mniej.
Inny zwyczaj to pozostawienie jednego miejsca pustego dla niespodziewanego gościa. Chodzi wiemy, że ten zwyczaj nie bardzo ma się w praktyce to jednak istnieje.
Karp na stole to zwyczaj, który zrodził się we współczesnych rodzinach. Wiemy też, że na wigilię nie jemy mięsa, a głównym daniem jest ryba.
To co dzieci lubią i na co czekają najbardziej. Chodz istotą świąt ma być narodzenie Pańskie to czasem stawiamy na pierwszym miejscu prezenty, które są tylko po to, by symbolizować, że w tym czasie, gdy Jezus się rodzi mamy nieść dobro innym i darować im dobro.
Kolejny zwyczaj to pasterka czyli uroczysta Msza, podczas której odczytuje się ewangelię z momentu Narodzenia Jezusa Chrystusa. Również odczytywanie w domach jest częścią obrzędu. Zapomniałem o najważniejszym. Dzielimy się opłatkiem składając sobie życzenia. Należy wspomnieć także o wyjątkowym blasku i ubiorze.  Elegancki, wystawny i uroczysty.
Bo święta to nie impreza w klubie.
Jeszcze jeden zwyczaj związany że świętami to obrzęd trzech króli kiedy młodzi przebierają się i chodzą od domu do domu zbierając pieniądze i śpiewając kolędy.

Tak to wygląda w Polsce. A jak w Niemczech? To.już za tydzień.

Zapraszam do.komentowania.


  • RSS