300 km …na taka roznica… jezykowa

1

Witam

Cie w kolejnym moim wpisie. Te piatkowe zawsze bede najkrotsze. Zmeczony po calym tygodniu najmniej sie chce o czym kolwiek pisac. Za oknami juz coraz ciemniej. Zawsze ciekawilo mnie cos…

Mieszkam na pomorzu. Teoretycznie Krakow lezy blizej rownika. Ciekawe czy jesli u mnie zajdzie slonce to czy tam zachodzi troszke pozniej ? To przeciez nie mozliwe zeby zachodzilo rowno bo ziemia plaska nie jest.

Jednak dzisiaj kulturowo w naszym pieknym kraju. Zobaczcie jakie to dziwne. Od Pomorza do Krakowa jest okolo 500 km .

Na pomorzu sa Kaszubi. Nie jeden Polak nie zrozumie gwary kaszubskiej. Z drugiej strony mamy Slask. Nie jeden Polak zrozumie slazaka. Niby tak malo kilometrow, a taka roznica.

Innosc kulturowa mozna zobaczyc takze przy naszych granicach. Przy kazdej np. Bialoruskiej ludzie mowia i tak i tak. Troche po Polsku , troche po Bialorusku. Jak to sie zmienia.

Czyli jesli mieszkam zalozmy na srodku Polski to mowie idealnie po Polsku ? Oj nie.

W Warszawie tez inaczej sie mowi. Inaczej akcentuje sie niektore slowa. Najwieksza roznica jednak jest miedzy polnoca, a poludniem. I najlepsze jest to, ze slazak z kaszubem sie dogadaja , a rodowity polak z tymi dwoma za nic.  Dziwne co nie.

Zaskakuje to, ze na tak malej przestrzeni jest tyle odmian naszego jezyka. I skad to sie wzielo, ze sa slazacy, kaszubi, gorale heeej. O tym za tydzien.

Zaczal sie weekend. Czas odpoczac tylko 2 dni.

Pozdrawiam.

Dzien Dobry

Witam Cie w kolejnym moim wpisie. Dzisiaj przyszedl czas na szkole. Jest sroda 7 Wrzesnia.

Jak by nie bylo kazdy wie jak wyglada nowy rok szkolny. Pierwsze kartkowki, wybieranie trojek klasowych i wycieczki , kino itp.

To wszystko jest w pierwszych dwoch tygodniach i tak jest prawie przez cala nasza edukacje. Cala ?

Przychodzi taki moment, w ktorym zblizamy sie do napisania egzaminu zwanym dalej matura, zwany pozniej kwitkiem na studia.

Jesli jestescie w liceum to juz od 1 klasy uczycie sie tylko i wylacznie pod katem matury. W technikum jest troche inaczej…

Ale jak zaczal sie moj rok szkolny.

Pierwsza lekcja. Zapowiedz sprawdzianu na za tydzien. Kolejna lekcja. Zapowiedz dwoch sprawdzianow na za tydzien. Kolejna lekcja , zapowiedz projektu na za tydzien. A gdzie lekcja organizacyjna ?

A no nie ma.

No bo nagle nauczyciele budza sie ze snu i wymagaja tyle co przez 3 lata razem wziete.

Z jednej strony chca cisnac bo to ostatni rok i przygotowac do matury. Z drugiej to szok bo dochodza zawodowe, gdzie jest taki sam nacisk. Jesli to zsumujemy to wychodzi wielki jeden chaos.

Jesli to ma tak wygladac to bedzie ciezko.

Krotka notka i na temat.

Pozdrawiam.

Dzien Dobry

Witam Cie w moim kolejnym wpisie. Dzisiaj opowiem wam o tym, ze czasem nie warto lekcewazyc kogos slabszego od nas. Jednak za nim o tym to troche ciekawostek.

Za oknami robi sie juz powoli ciemniej i ciemniej. Wstajac rano o 6 robi sie lekko widnawo. No nie ma co sie dziwic bo to juz przeciez Wrzesien. Niektorzy pesymisci podchodza do tej pory tak, ze uwazaja : teraz juz jest zima . Moze i maja racje.

Pesymistami na pewno nie sa nasi polscy drogowcy. Zawsze z optymizmem patrza na nadchodzaca zime. Co roku zyja w przekonaniu, ze zima snieg nie spadnie i nie bedzie trzeba odsniezac.

Nasi drogowcy maja bardzo duzo wiare w brak sniegu w porze, w ktorej jest to wrecz wskazane. Ich nadzieja jest tak silna, ze jak pada snieg to uporczywie sadza, ze spadna 3 platki i to juz dalej nie bedzie padac.

Moze maja optymistyczna wersje i podtrzymuja ja co roku ale….

Co roku zima ich zaskakuje ?

Dlaczego ?

Moim zdaniem drogowcy, rzad licza na OSZCZEDNOSCI. Jesli nie wiesz o co chodzi to chodzi o kase.

Glownym powodem zaskakujacych zim nie jest na pewno snieg. Chyba, ze chmury nie wiadomo kiedy wisza nad nami i drogowcy nie wiedza kiedy spadnie snieg. Jednak jest to lekcewazace podejscie.

Przeciez co roku jest zima. Moze czasem jest taka bez sniegu taka inna.

Pamietam w tym roku jeszcze jak zima nie byla taka surowa. Bylo nawet cieplo. W ferie w lutym jezdzilem na rowerze po gdansku bo sniegu nie bylo.

No ale sluzby drogowe to instytucja, ktorej sie placi. Fakt, nie mozna przewidziec ile sniegu spadnie ale dziwne, ze szacunkowo ta instytucja wylicza, ze spadnie ZAWSZE mniej niz spada. I potem sa klopoty z odsniezaniem bo droga zamarzla i soli nie da sie sypac.

Inny przypadek lekcewazenia….

Jesli ktos ogladal nasz wspanialy , a zarazem zaskakujacy mecz reprezentacji to wie, ze byl remis.

Przed meczem mowiono, ze jestesmy lepsi, w rankingu Polska przerasta rywala o 80 miejsc. No tak tylko, ze….

Pierwsza polowa byla wspaniala. Nic dodac nic ujac. A potem zaczelo sie to, czego nikt sie nie spodziewal. Stracilismy dwie bramki. Dlaczego ? Lekcewazenie.

I to dowod na to, ze lekcewazyc slabszego nie mozemy bo czasem ktos slabszy moze byc tylko wg nas. Slabsi maja ta przewage, ze maja mniej ograniczej i staja sie czasem silniejsi i to wtedy my wychodzimy na slabszych.

To wszystko na dzis.

Pozdrawiam.

Dzień Dobry

Witam Cię w moim kolejnym wpisie, w którym nie zabraknie kontrowersji. Wszystko co jest tutaj zamieszczone jest to wyłącznie tylko moje zdanie na dany temat. Krótkim wstępem przejdę do rozwinięcia, a potem do zakończenia jak w dobrej rozprawce. Podobno na maturze z języka polskiego jest to niezbędny element żeby ją zdać. Jednak nie wydaje mi się, aby była ona taka straszna jak ją malują.

Wiadomo, że jeśli zlejesz totalnie wszystko to po prostu ci nie pójdzie. Jaki będzie Twój wynik ? Zależy to wyłącznie od Ciebie. Niektórzy mówią, że nie idzie im nauka, ponieważ materiał jest za ciężki. No ale wymyślił go człowiek więc jak coś może być trudne, co sami wymyśliliśmy. Także problem leży w naszym sposobie myślenia i nic  więcej.

Dlaczego taki wstęp?

A bo dzisiaj 1 września. Zaczyna się szkoła. Jeśli o mnie chodzi to mam ostatni rok. W tym pozostaje zdać kilka egzaminów i MATURĘ. Nie będzie łatwo ale jeśli się przyłożymy to wszystko da radę.

Już w internecie pojawiły się memy.

Zakończenie wakacji [MEMY, demotywatory, śmieszne obrazki]. Internet humorystycznie żegna lato

Bardzo Ciekawe. No ale ciągle narzekamy, że wakacje za krótkie, że tak szybko minęły. A co by było gdyby …… trwały ciągle?

Zapewne sytuacja wyglądała by tak. Nagle wakacje trwają od jakiego momentu do nieokreślonego czasu. Reakcja uczniów byłaby oszałamiająca. Każdy by się cieszył, skakał z radości. Świętowania nie byłoby końca. Można by było spać każdego dnia ile się chce. Chodzić nad jezioro. Lepić bałwana w zimę każdego dnia. Spać zimą w ciepły łóżku. Tylko jeść , pić i oglądać trudne sprawy aż by zabrakło odcinków.

Ile trwała by taka radość? miesiąc dłużej ? 2 miesiące dłużej niż zwykle ?

A potem wdarłaby się monotonia. Jak pewnie niektórzy z was zauważyli człowiek , nasz mózg lubią zmiany. Uwielbiamy zmiany. Na każdy kroku coś zmieniamy. 5 lat szafa stała w tym miejscu. W tym roku przesuniemy ją w inny kąt. Łóżko przesunie się znów gdzie indziej.

No skoro lubimy zmiany i nie lubimy monotonii to jak wytrzymujemy sami ze sobą w szarej codzienności ?

A no bo każdego dnia nasz wygląd się zmienia. Z latami starzejemy się lub zmieniamy fryzury. Jednak głównym czynnikiem i bodźcem dla naszego mózgu jest fakt , że z każdy rokiem jesteśmy starsi, to się zmienia więc mózg to akceptuje.

Powracając do wakacji. Każdy chciałbym zmiany i po długiej przerwie bez określonego czasu jej końca miałby po prostu ich dość. Chciałbym znów iść do szkoły albo robić coś co nie nazywałoby się odpoczynkiem.

Świat się ciągle zmienia. Nic nie jest takie same, a jak już jest zbyt długi czas to jest źle. Nie potrafię powiedzieć dlaczego tak jest? Po prostu życie byłoby nudne gdyby wszystko ciągle było takie same. Ludzie ci sami, krajobraz ten sam, Słońce świeci w jednym miejscu, a w innym w ogóle. Nudne takie coś.

I dlatego trzeba się z jednej strony cieszyć , że już koniec wakacji bo to dobry czas na zmiany, które przecież uwielbiamy.

Ostatni rok szkoły to zawsze odliczanie, ostatnie wakacje, ostatni miesiąc itp. Zobaczymy jak to wyjdzie.

A jak ty przygotowujesz się do szkoły ? Napisz w komentarzu.

Pozdrawiam.

Dzień Dobry

Witam Cię w kolejnym moim wpisie. Dzisiaj mamy Wtorek. Jeszcze 2 dni do rozpoczęcia szkoły. Tylko 2 dni. Powiem szczerze, że te wakacje minęły błyskawicznie. Jeśli chodzi o Lipiec mijał on leniwo i powolnie, zaś Sierpień pędził jak błyskawica. No niestety wszystko kiedyś się kończy i jak miałbym sobie uświadomić, że wakacje są przez 4 miesiące to bym tak nie chciał. Co za dużo to nie zdrowo. Krótki odpoczynek w zupełności wystarczy.

Skoro już w Czwartek jest 1 września to nastąpią pewne zmiany. Zauważyliście, że w telewizji od rozpoczęcia szkoły zaczyna się prawdziwa plaga nowych seriali, ich kontynuacja czy zupełnie nowe metamorfozy. Wszystko po leniwej przerwie znów zaczyna się rozpędzać. A to po to, by zachęcić każdego „ kanapowicza” do jak najdłuższego spędzania czasu przed telewizorem. Dlaczego seriale rozpoczynają się we Wrześniu ?

Sprawa bardzo prosta. W wakacje każdy wyjeżdża i nawet tacy maniacy jak Pani Helena z piętra wyżej czy Zenon z podziemia idą nad morze i nie oglądają telewizji.

Po co o tym mówię ? A no bo u mnie też nastąpi trochę korekt. Już wyjaśniam.

W tym tygodniu jeszcze jest po staremu, a więc posty we wtorki i czwartki o 22. Dzisiaj wyjątkowo o 12 w południe, ponieważ wyjeżdżam sobie. Od następnego Poniedziałku rozpoczną się zmiany. Wpisów będzie więcej :

# Poniedziałek

Wpis rozwoju osobistego czyli taki jak ten dziś

# Środa

Wpis z nowej kategorii o nazwie ” x dni do matury ” . A to z racji tego, że w tym roku mam maturę. Niestety moi rówieśnicy już ją mieli ale ja mam rok dłużej bo to technikum. Będę tu opisywał przygotowania do matury.

# Piątek 

Czas na wpis kulturowy i zwyczajowy czyli kontynuacja Świąt Bożego Narodzenia w różnych krajach.

Zmiany zapadną również na drugim blogu ale to tam je opisze więc zapraszam. 

TYLE JEŚLI CHODZI O KWESTIĘ ORGANIZACJI.

Teraz do tematu czas przejść….

O ZARZĄDZANIU CZASEM.

Jak zarządzać czasem ?

Opowiem ci historię jak to było u mnie. Przychodziłem zawsze ze szkoły. Kładłem plecak i do komputera. Za czasów gimnazjum były takie dni, że w ogóle nie było nauki. Czas mnie tak pochłaniał, że zawsze jak było coś zadane to mówiłem sobie. Zrobię to wieczorem. Mijał wieczór i potem byłem już tak zmęczony siedzeniem i graniem, że szedłem spać. Zrobię to przecież rano. Dochodziło do tego, że rano robiłem na szybkiego lekcje i często nie jadłem śniadania. Nie było już na to czasu.

Z nauką było podobnie. Przychodziłem do domu. Leciał mój ulubiony serial. Jeden, drugi. Nauczę się wieczorem. Jednak jeśli to już przyszło to było już za późno. Przeczytałem sobie parę razy podręcznik i mówiłem przecież to proste , umiem to. Nie wiedziałem wtedy, że już po 2 minutach nie umiałem tego co niby się nauczyłem.

Brakowało czasu na wszystko. Gdy było dużo zadane to przez godzinę myślałem co pierw zrobić, uczyć się czy zrobić zadanie domowe. Potem ktoś napisał na fejsie i wynikło z tego, że zrobiłem tylko zadanie domowe.

Zarządzania czasem nie było w ogóle więc i efektów też nie było. Najdłużej zawsze zajmowało mi planowanie na bieżąco. Zastanawianie się co zrobić pierwsze ile tego jest zajmowało mnóstwo czasu co w efekcie skracało mój czas, a im było go mniej tym bardziej się odechciewało wszystkiego.

Nauka z dnia na dzień. Brak zarządzania czasem powodował to, że uczyłem się na wszystko dzień przed. I wtedy patrząc na mega dużą ilość materiału odechciewało się wszystkiego.

Teraz wiem, że podzielenie sobie jakiejś ilości na mniejsze kawałki i rozłożenie go w czasie planując przy tym go daje większe efekty. Nauczysz się mało i masz więcej czasu po. A gdy uczysz się dużo to w ogóle się nie uczysz bo za dużo.

Nie tylko jeśli chodzi o szkołę. Wyjście do sklepu też było problemem. Zastanawiałem się czy ta ciemna chmura, która jest czy z niej będzie padać, czekałem czekałem czekałem. A potem mi się nie chciało.

JAK ZARZĄDZAĆ CZASEM ?

Z mojej perspektywy wygląda to tak.

Wyjmij sobie kartkę, najlepiej czystą i wypisz sobie rzeczy, które masz do zrobienia JUTRO. Nigdy nie planuj dnia dzisiejszego dzisiaj i to co masz zrobić teraz o teraźniejszej godzinie. Zawsze zaplanuj sobie cały dzień dzisiejszy WCZORAJ.

Podziel sobie czynności na te, co musisz zrobić koniecznie. Postaw sobie np. trzy wykrzykniki albo podkreśli jakimś mocnym kolorem. Następnie te czynności mniej ważne, i te jeszcze mniej.

Potem zarządzanie czasem czyli planowanie. Zastanów się czy masz jakieś rzeczy, które musisz zrobić ale ich nie zaplanujesz bo są narzucone przez kogoś innego. Np. mszy nie zaplanujesz bo jest o konkretnej godzinie, tak samo lekarz czy autobus. Te rzeczy zaznacz sobie w pierwszej kolejności. Wiesz wtedy ile pozostało ci czasu, na który masz TY wpływ.

No i nanoś swoje notatki, czynności ułożone według rangi na Twój zegar. Podziel sobie zawsze tak by na pierwszym miejscu zrobić tą najważniejszą rzecz, następnie jedną mniej ważną. Zwróć uwagę na to, by czasu wystarczyło na te czynności zaznaczone na pierwszym miejscu i na drugim. Jeśli zabraknie czasu na te czynności najmniej ważne to tym się nie przejmuj. Przepisz je na drugą kartkę na kolejny dzień.

Najlepiej pisać sobie tak :

godzina 7. – wyjście na spacer z psem.

i tak analogicznie. Wtedy wiesz, że jak będzie trzymać się planu od rana to nic ci nie umknie. A tak planując sobie dzień dzisiejszy dzisiaj tracisz niepotrzebne godziny zastanawiając się co zrobić ” a może pójdę tam. A może pierw tam ? ” ” A co jest ważniejsze ? ”

NIEPOTRZEBNA STRATA CZASU.

To wszystko na dziś. Jeśli znasz inne sposoby na zarządzanie czasem podziel się nimi w komentarzu, jeśli masz jakieś zastrzeżenia to też napisz.

Pozdrawiam.

Dzień Dobry

Witam Cię w kolejnym moim wpisie. Dzisiaj mamy ładną pogodę na koniec tych nieco pochmurnych wakacji. Wpis miał ukazać się wczoraj ale nie ukazał się z prostego powodu. Aby poznać powód zapraszam Cię do mojego drugiego bloga, gdzie dowiesz się dlaczego wczoraj nie dodałem nic, a czynię to właśnie teraz i dzisiaj.

Przejdźmy jednak do tematu.

Lazurowe niebo. Taki klimat możemy spotkać wszędzie. Szczególnie dzisiaj. Nie wiem jak u was ale jest na prawdę gorąco. 30 stopni na słupku rtęci. Oglądając wczoraj pogodę pokazywali, że w całej Polsce ma być ciepło więc jeśli u was pada to zgłaszajcie reklamacje do telewizji.

Z drugiej strony czy pogodę idzie tak łatwo przewidzieć. Postawmy się w sytuacji meteorologów. Chcą dla nas dobrze. Wiadomo, że my narzekamy zawsze na tych co prezentują pogodę. Jednak oni tylko ją prezentują. Tylko tylko tylko.

No ale ten co zatwierdza pogodę też nie jest winny. On nie ma wpływu na to, że o godzinie 20, kiedy ma być emitowana prognoza akurat wiatr zmieni kierunek, a chmury, które miały być w poniedziałek w Afryce są u nas. Nie ma na to wpływu.

Również mieszkańcy Hiszpanii nie mają wpływu na ich klimat. Jednak jak w takich ciepłych warunkach można obchodzić święta i to wtedy kiedy u nas pada śnieg. Jeśli chodzi o zimę to u nich w tym czasie nie jest tak ciepło. Dla porównania gdy u nas panuje mróz – 5 to u nich na plusie jest 10 do 12 stopni. Czasem i też spadnie śnieg albo jakaś duża kulka lodowa zwana gradem. Bywało kiedyś , że spadł taki śnieg, że ludność nie była przygotowana i nie zmieniła opon na zimowe.

Zadajmy zasadnicze pytanie. Kiedy obchodzą święta ?

Jest to kraj katolicki, a więc krótko mówiąc obchodzą święta tak jak my. Co się zmienia w takim razie ?

- inna kultura

- jedzenie

- sposób obchodzenia

- inne zwyczaje

- szał choinkowy

- szał na sklepy

Omówimy wszystkie z podanych punktów.

Kultura @

Hiszpania to kraj, gdzie jak obchodzi się święta to na bogato nie patrząc na pieniądze. Może to dlatego, że są bogatsi. Po prostu nie patrzą na pieniądze jak my. Zauważcie, że w telewizji co roku jest mówione o tym, ile przeciętny polak wydał na prezenty i święta i inne. Po co to podawać ? Ważne jest to ile się wydało czy to, że jest atmosfera. Pieniądze zawsze idzie zarobić, a zwyczaj jak zaniknie to na zawsze. Jednak w Hiszpanii jest zupełnie inaczej. Nie patrzy się na wydatki. Liczy się dobra zabawa i fakt, że jest to jedna z najważniejszych uroczystości w ich kraju.

U nas np. W Wigilię kto wyjdzie na ulicę i będzie świętował. Przeważnie w tym czasie samochodów na drodze jest jak na lekarstwo. W Hiszpanii zupełnie inaczej. Wszyscy wychodzą na ulicę i dobrze się bawią.

Jedzenie @

„Równie obfity jest pierwszy dzień świąt. Obowiązkowy obiad składa się z reguły z warzywnej zupy z dużą ilością różnorodnych mięs, a w niektórych regionach także z dodatkiem kiełbasy i czarnej kaszanki. Do zupy podaje się pulpety smażone w tłuszczu oraz kurczaka ze śliwkami, orzechami i koniakiem. W niektórych regionach kurczaka zastępuje indyk. Desery to oczywiście ciasta i owoce. Przez całe święta popija się delikatne hiszpańskie wino.”

Sposób obchodzenia @

„Przygotowania do obchodów zaczynają się o wiele wcześniej, kiedy to większość Hiszpanów koncentruje się na zakupach, dekorowaniu domów i przygotowywaniu tradycyjnych potraw. Ulice miast i wiosek podczas świątecznych dni dosłownie toną w ozdobach, światełkach, świątecznych symbolach, wśród których króluje szopka. Na dwa dni przed Wigilią odbywa się wielka świąteczna loteria, podczas której losowane są duże kwoty pieniężne. Większość Hiszpanów stara się kupić losy, aby nie przegapić swojej szansy. Numery wygrywające są podawane do publicznej wiadomości śpiewem w wykonaniu dzieci ze szkoły dla sierot w Madrycie.”

To były cytaty aby nic nie pominąć. Warto jednak dodać, że Wigilia zaczyna się paradą uliczną, a nie jak u nas wspólną kolacją. No i w sumie co zwyczaj to zwyczaj.

szał choinkowy czyli prezenty @

„Hiszpanie uznają choinki jako symbol świąteczny, ale o wiele częściej wykorzystują inne symbole. Choinka pojawia się w domach stosunkowo rzadko. Nie ma też prezentów wigilijnych, jak to jest w polskim zwyczaju. Podarunki dzieci otrzymują dopiero w Święto Trzech Króli, czyli kilka dni po Nowym Roku. W regionie Katalonia nie wierzy się też w świętego Mikołaja. jego rolę pełni tu drewniany stworek ubrany w regionalną czapkę, którego dokarmia się słodyczami a potem okłada drewnianymi pałkami, żeby „wydalił” z siebie wszystkie prezenty. W innych regionach Boże Narodzenie kończy się paradą w Święto Trzech Króli a po paradzie wystawia się buty wypełnione słomą za drzwi, aby do rana pojawiły się w nich podarunki.”

Inne zwyczaje @

„Szczególnym elementem świąt jest też bożonarodzeniowa szopka. Hiszpanie do ich budowy przykładają szczególną wagę, często poświęcając wiele czasu i pieniędzy, aby powstała niecodzienna konstrukcja. Nie świętuje się też przy pomocy tradycyjnego opłatka, a jego rolę pełni chałwa. Istnieje natomiast zwyczaj Pasterki, która rozpoczyna noc zabawy i radości. W ogóle Boże Narodzenie w Hiszpanii jest zupełnie odmienne pod kątem nastroju i obyczajów od polskiego. Radość przebija w każdym działaniu, a wszystko co robią Hiszpanie w związku z tym świętem poza nutami religijnymi zawiera wiele elementów zabawy i prawdziwego radosnego święta obchodzonego wspólnie z rodziną i mieszkańcami okolicy.”

Szał na sklepy @

Tutaj dodam z własnego doświadczenia, że w Hiszpanio ozdoby świąteczne, dekoracje i pamiątki w sklepach pojawiają się już z początkiem listopada. Każdy chce zarobić więc jak najszybciej przypomina ludziom, że to wielkie święto się już zbliża.

To by było na tyle z Hiszpanii. Jak widzicie jest u nas inaczej niż u nich. Co kultura to inna i to jest niesamowite, że niby jesteśmy wszyscy ludźmi, a tak bardzo się różnimy.

źródło cytaty : http://hiszpania.lovetotravel.pl/boze_narodzenie_w_hiszpanii

Pozdrawiam.

Dawid

Antention

0

Wpisu dzisiaj nie bedzie, dopiero jutrono 12 :)

Cześć

Witam cię w kolejnym moim wpisie. Z racji tego, że dziś jest wtorek to przyszedł czas na rozwój osobisty. W kwestii uzupełnienia. Zawsze we wtorki będą pojawiały się wpisy życiowe, rozwojowe, przemyślenia itp. Zaś czwartek jest dniem, gdzie poznajemy kulturę, tradycję poszczególnych krajów. Zapraszam do śledzenia na bieżąco aby się nie zgubić. Postanowiłem dodawać posty regularnie aby wyrobić w sobie systematyczność. To bardzo ważna cecha.

Dzisiaj zajmiemy się presją. Właściwie pomysł na tego posta podsunęła mi jedna z blogerek, która właśnie o tym pisała. Oceniała tam, że toleruje się rodzaj dziewczyn szczupłych, chudych, z dużymi piersiami. W tym przypadku tą presją w jej wpisie było to , aby wyglądać według oczekiwań i cech, jakie wymieniła, że jest to presja.

No ale co to jest ta presja?

Presja to takie zjawisko, w którym jesteśmy zmuszeni do jakiegoś konkretnego działania, a gdy tego nie wykonamy to spotka się to z odrzuceniem, krytyką lub nawet wyśmianiem. Presje wywierają na przykład media na sportowcach. Chwalą ich, a gdy Ci są wystarczający dobrzy oczekują. A gdy sportowcowi nie powiedzie się to krytykują. Presja to takie naciskanie z zewnątrz aby coś wykonać.

I z jednej strony jeśli ktoś wywołuje na Tobie nacisk to musi mieć do tego powód. A więc jesteś wystarczająco dobry to się od Ciebie oczekuje. Jednak medal ma dwie strony.

Jednak czy na prawdę to strona zewnętrzną trzeba obwiniać o to, że wywołuje na nas presję ? Że oczekuje od nas zbyt wiele i w związku z tym sobie nie poradzimy. Przeceniła nasze możliwości i teraz musimy dać radę, bo inaczej będzie totalna lipa.

Tak na prawdę wszystko mieści się w naszej głowie i sami na sobie wywołujemy presję w każdym przypadku.

Podajmy taki przykład:

Pracujemy w biurze na wysokim stanowisku. Praca wymaga wiele poświęcenia jednak mamy normowane godziny pracy. Jest też i szef, który na ogół jest wyrozumiały ale jak przyjdzie co do czego to potrafi być groźny. Załóżmy, że jest godzina 12.

I sytuacja….

Szef spieszy się na spotkanie, wszystko dramatycznie się zmienia. Ty wykonujesz swoją pracę papierkową z dokumentami. Robisz to, co potrafisz i tyle. Komórkę masz w kieszeni, a tryb na głośnik. Szef jest na spotkaniu i dowiaduje się o tym, że twoje papierki muszą być jeszcze dzisiaj gotowe. Dzwoni do Ciebie, ty odbierasz, a on ze złością : „Do 15 masz mieć uzupełnioną dokumentację. Masz mało czasu więc weź się już teraz do roboty, obyś zdążył bo inaczej nie będzie przetargu, a wtedy możesz wiedzieć „.

Ty jak to Ty, zdenerwowałeś się. Co teraz zrobić. Trzeba szybko zacząć działać. W tym chaosie patrzysz na zegar. Już 13? Zostały mi tylko dwie godziny, a tyle jeszcze do zrobienia. Odruchowo wylewasz gorąco kawę na stos papierów. Wszystko zalane i musisz całą robotę wykonywać od nowa. Patrzysz na zegar. Jest godzina 14.30. ” mam półgodziny” , ” nie, ja nie zdążę ” przez 10 minut użalasz się nad sobą. Jest godzina 15. Nie zdążyłem ze świadomością, że to będzie porażka. Ciążyła nad Tobą zbyt duża presja. Patrzałeś co chwila na zegar ale im bliżej 15 tym bardziej się denerwowałeś, nie mogłeś się skupić.

II sytuacja….

Szef spieszy się na spotkanie, wszystko dramatycznie się zmienia. Ty wykonujesz swoją pracę papierkową z dokumentami. Robisz to, co potrafisz i tyle. Komórkę masz w kieszeni, a tryb na wyciszony( po co ma ci ktoś zawracać głowę). Szef jest na spotkaniu i dowiaduje się o tym, że twoje papierki muszą być jeszcze dzisiaj gotowe. Dzwoni do Ciebie, ale ty nie odbierasz telefonu, bo go nie słyszysz. Robisz swoją pracę jak zawsze. Pijesz kawę, porządkujesz papiery. Mija 14.30. Do końca nie wiele, a ty cieszysz się, że zaraz wolne. Jest 15. Włączasz telefon. 25 nieodebranych połączeń. Spotykasz szefa na swojej drodze, który zdenerwowany wykrzykuje ” czemu nie odbierasz telefonów. Klient ma dziś dostać nasze papiery, dzwoniłem do Ciebie w tej sprawie żebyś się sprężył bo musimy mu to wysłać , a ty co ” . Jednak ty pracowałeś bez presji, robiłeś to co zawsze i zdążyłeś. Szef zadowolony.

W I sytuacji zabrakło na prawdę nie wiele byś zdążył. No tak tylko, że wylałeś kawę na dokumenty i musiałeś robić od nowa. I dlaczego presja siedzi w nas i my ją tworzymy skoro to szef ją wywiera. To MY ją wywieramy sami na sobie.

Spójrz…

W obu przypadkach dzwonił szef wywołując na Ciebie presję. W pierwszym przypadku odebrałeś więc szef wywołał presję na Tobie. W drugim przypadku szef też dzwoni ale ty nie odbierasz ale szef nadal dzwoni bo chce wywołać presję. Problem w tym, że w drugim przypadku ta „ presja” do Ciebie nie dotarła, nie otrzymałeś jej i twój mózg nie zaakceptował jej. W pierwszym zaś przypadku odebrałeś presję i poprzez kumulację myśli, że masz mało czasu, że nie zdążysz , zawaliłeś totalnie sprawę.

Zachowanie szefa jest nadal takie same. On w obu przypadkach wywołuje na Tobie presję. W obu przypadkach od niego wychodzi presja. A więc jeśli mówi, że ktoś wywołuje na nas presję to jest w błędzie. My sami na sobie wywołujemy presję kumulując myśli. Wszystko siedzi w nas.  Tylko teraz zależy jak my to odbierzemy. Czy będziemy pracowali nadal tak samo czy może presja nas zje. Wszystko zależy od tego jak skumulujemy w sobie ten przekaz.

I dlatego jedni sportowcy osiągają wyniki mimo presji, a inni gdy jest presja totalnie się załamują.

Przedstawiłem wam jak działa presja i skąd to wynika, że mówimy , że ktoś wywołuje na nas presję.

Aby uniknąć presji i działać jak bez niej trzeba po prostu coś zmienić w naszym myśleniu. Mówiąc, że koleżanka jest chudsza to ona wywiera na mnie presję ? Nie nie. Ja wywrę jeśli powiem, że chcę być jak ona. Jeśli zaś zaakceptuje siebie jaki jestem to nie będę miał problemu z presją.

Do walki z presją wkracza wiara w siebie i to ona jest kluczem do tego by poradzić sobie z presją. Nie zwracać uwagi na innych, iść swoim rytmem mimo, że ktoś będzie oczekiwał więc. Jedyny człowiek, który może coś od Ciebie oczekiwać wywierać presję, karać Ciebie to TY.

Jak uwierzyć w siebie ?

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania. :)

 

 

Dzień Dobry

Postanowiłem nieco odświeżyć swojego bloga. Jak zwykle zabrakło mi systematyczności by pisać tego. No ale nie żyjmy już przeszłością. O życiu przeszłością napisze dopiero we wtorek w kolejnym cyklu. No właśnie. Pierw krótkie wyjaśnienie jak to będzie z tymi wpisami na blogu.

A więc równolegle do tego bloga prowadzę jeszcze jednego. Jest to blog rowerowy, opowiada o pasji, podróżach i emocjach z tym związanych. Serdecznie zapraszam do czytania tego bloga, link dam na koniec tego wpisu.

Moje wpisy na tym blogu będą pojawiały się cyklicznie. Jest w pewnym sensie jakaś forma systematyczności w moim przypadku. Jak wiecie od Września znowu do szkoły. Został mi ostatni rok więc czasu będzie tym mniej niż więcej. Jednak wszystko da się zrobić. I postanowię to udowodnić. Posty będą się pojawiały w każdy Wtorek i Czwartek. Tego dnia również mój blog rowerowy wzbogaci się o nową notkę. Także zapraszam do śledzenia obu blogów.

A teraz przechodzimy do tematu dzisiejszego wpisu.

Jak to wygląda ze świętami w Tajlandii. ?

Jeśli ktoś się interesuje tym krajem choć trochę to wie, że jest to Państwo nie za bardzo chrześcijańskie. Dominuje tam inna religia. Wyznawcy Buddyzmu jednak z jakiegoś powodu są nazywani ludźmi uśmiechu czy coś w tym stylu. Brzmi to bardzo tolerancyjnie. I tak też jest w praktyce. Mimo iż Buddyzm dominuje wśród ludności, jest tam bardzo ale to bardzo wiele turystów. No kto by nie chciał przyjechać do miejsca, gdzie prawie nie ma zimy. O klimacie może kiedyś opowiem ale na prawdę jest tam wilgotne zwrotnikowe powietrze. Może i zimy są ale na pewno nie zimą. Czyli jeśli u nas zima to u nich gorąco.

Jak już wspominałem o turystach, jest ich duża liczba. Wiadomo, że tradycję, kulturę przenosi się wraz z przemieszczeniem. Każdy zachowuje swoją tradycję, nie może bez niej żyć. Jeśli jesteśmy gdzieś za granicą obchodzimy swoje obrzędy. W ten sposób przenosi się kultura. W czasach starożytności przecież Polonie czyli nasza ludność wędrowali z Azji, a my mieszkamy w Europie.

Tolerancyjność ludności tajlandzkiej i zjazd turystów przyczyniły się do tego, że powzięto naszą tradycję europejską i obchodzi się święta. Tylko, że u nas traktuje się to jako Boże Narodzenie. U nich jest to po prostu powód do zabawy. Jest to zwykłe święto. Jeśli wgłębimy się bliżej to zauważymy, że Tajlandia słynie z obchodzenia świąt. Czy to sylwester czy różne zabawy. Oni z tego słyną.

Skoro już wiemy, że są tam obchodzone święta to w jaki sposób?

Okres to taki sam jak u nas. Jest zima to obchodzimy święta i tyle. Jak już wspominałem u nich nie ma zimy więc ludzie chodzą w czapkach Mikołaja po plaży w upale 35 stopni. Zadziwiające co nie ? No ale tradycja jest. Oczywiście wszystko jest jak u nas. Ozdoby, choinki, nawet maja bałwana tyle , że sztucznego. Nie ma śniegu nie ma bałwana ? Banał. Wszystko da się zrobić byleby zjednoczyć ludzi piękną tradycją.

W Boże Narodzenie wszelakie hotele czy restauracje przygotowują kolacje wigilijne. No oczywiście nie dzielą się opłatkiem czy nie podkładają sianka pod obrus, bo w ich kulturze tego nie ma. Jedyne co jest to kolacja, ozdoby, bałwany, choinki i prezenty. Zwyczaj prezentów zawsze jest mile widziany. Jeśli ktoś coś komuś daje to czemu by tego nie wziąć, czemu by tego nie podtrzymać.

W taki oto sposób streściłem po części obchodzone święta w Tajlandii. Jak widzimy kultura przenosi się z ludźmi. Wszystko zależy od ludzi czyli od nas. Nie od pogody bo ona jeśli jest zła to minie. Nie od rzeczy materialnych bo one nie potrafią mówić i wyrażać uczuć. Wszystko ale to wszystko zależy od nas. Czy marzenia, czy kultura czy tradycja czy język to wszystko zależy od nas czy to przekażemy dalej czy też nie. Czy to wszystko kiedyś zniknie? Czy kultura , tradycja kiedyś zniknie ? Pytanie do was.

Na dziś to już koniec. Jeśli chcesz podyskutować na temat swoich odczuć związanych z tym krajem, chętnie zapraszam do komentowania. Kolejny wpis już we wtorek. A przeniesiemy się do kraju, w którym temperatura jest na prawdę wysoka, a zimy praktycznie nie ma. Chyba, że w górach :)

Link do bloga www.mlodyrowerzysta.blogujacy.pl <———————– czytaj koniecznie !

Pozdrawiam.

Cześć.

IDENTYCZNIE JEST JEŚLI KTOŚ NAS OBRAŻA

Czy masz wrażenie , że jeśli ktoś cię obrazi. Powie , że jesteś chamem, świnią, do niczego się nie nadajesz. Jesteś samolubem. Co z ciebie jest. Nie powinieneś się urodzić i jeszcze litania przekleństw. Na pierwszy rzut oka wydaje się nam, że ten ktoś nas obraża jest temu winny. Przecież to z jego ust wywodzą się te słowa. Słowa nas ranią. A że wypadły one z jego ust to winny jest ON. To nie do końca prawda. Wszystko zależy jak to odbierzemy. A skoro zależy to od nas to i my ponosimy za coś winę.

Z racji tego, że jest to zapowiedź. To ciąg dalszy nastąpi. Powiem tylko tyle. Jeśli ktoś na rani to tak na prawdę my ranimy siebie jego słowami, a nie on nas. Dziwne ?

Nawet Bardzo.

Żeby bardziej to zobrazować przedstawię pewną sytuację. Znacie taki cytat, który w swej treści brzmi ” ograniczenia istnieją w nas ” ? albo ” człowiek sam siebie ogranicza ” ?

Nie bez powodu znalazły się w internecie i nie bez powodu ktoś je wymyślił.

Jesteś w pracy.Pierwsze dni. Musisz przyzwyczaić się do nowego otoczenia, nowego miejsca, a przede wszystkim nowych ludzi. I wydawałoby się, że to ludzie ograniczają nas. Niestety. Jest zupełnie przeciwnie. To my ograniczamy siebie samych. Znajdujemy się w nowym miejscu, wszystko jest nowe. Wykonujemy pewne czynności po raz pierwszy pod okiem doświadczonej ekipy. I przychodzi moment na pokazanie kto tu rządzi. Doświadczeni w pierwszych dniach wykorzystują cię do prac : sprzątaj, pomyj itp. A jak zrobisz coś źle to cię wyśmieją, obrażą i powiedzą , że do niczego się nie nadają. Zatrzymajmy się w tym miejscu. Kto tu jest winny? Ludzie, którzy nie potrafią zachować się w przyzwoity sposób i nas obrażają czy też my?

Większość z was odpowie. Oni. Przecież to z ich ust wszystko wychodzi. Prawda jest inna. My jesteśmy winni. I teraz przejdźmy do tego najważniejszego sformułowania. Słowo samo w sobie jest jak słowo. Nie zapisane staje się ulotne i zapomniane. Jednak gdy je zapiszemy to jest zupełnie inaczej. Pamiętamy o nim, spoglądamy na to słowo.

Zapominacie czasem coś ? Musicie zapisać sobie to na kartce. Gdy jest to zapisane, łatwiej wam skojarzyć co np. danego dnia zrobić, co kupić.

Taką kartką papieru są nasze myśli. I tutaj ważna rzecz. Zasada naszego błędu polega na tym, że jeśli ktoś na obrazi, wyzwie itp., kumulujemy w sobie tą myśl : nie nadaje się do niczego. No nie nadaje się. No on powiedział, że się nie nadaje. No kurde nie nadaje się .

I z czasem zaczynamy w to wierzyć. I wtedy już prosta droga by zacząć samemu wmawiać sobie , że się do niczego nie nadaje. JEDNO małe słowo, jak wiele innych wypowiedziane przez kogoś, kto za moment już o tym zapomni. On powiedział to tylko raz. Ty w swoich myślach powtarzasz to tysiące, więc nie dziw się, że nagle wydaję ci się prawdą wszystko, co zostało powiedziane przez kogoś z otoczenia.

Kumulujemy w sobie negatywne myśli. Człowiek, który chciał cię obrazić mógł nie mieć na myśli abyś odebrał to jako obrazę. No ale ty przekształcasz to w prawdę i wtedy wydaję nam się, że to przez kogoś kto powiedział na nas złe słowo cierpimy. Cierpimy przez siebie, przez swoje myśli powtarzane w kółko.

Ulotne słowo może stać się ulotnym ale i stać się powodem do zapisania w myślach.

Jak radzić sobie z problemem jeśli ktoś na bluzga?


  • RSS